Wodę zagotować, dodać cukier rozmieszać całość i gotować 3 min na małym ogniu.) Po schłodzeniu przelać do dymiona i przykryć gazą na 3 dni. Następnie zatkać korkiem z rurką napełnioną wodą i cierpliwie czekać. Ps. z tej ilości winogron otrzymałam sok na 34 l balon i pozostało mi 5 l. Więc odpowiednia ilość winogron na duży balon to 90 - 100 l. Z winogron wyciskamy sok, który zostaje poddany procesowi pasteryzacji. Polega ona na krótkim podgrzewaniu (około 80°C), a następnie szybkiemu schłodzeniu [28]. Proces ten ma na celu zniszczenie drobnoustrojów i enzymów, które pozostawione w soku, prowadzą do psucia. Prosty sposób na przygotowanie soku tłoczonego w domu. Robienie soku winogronowego w sokowirówce to nie tylei trudne. Nie są wymagane żadne specjalne umiejętności. Ponadto ta metoda wytwarzania produktu jest uważana za najprostszą. Weź sokowirówkę - jest to urządzenie, które składa się z patelni parowej z małymi otworami na obwodzie, rurki do wylotu napoju, pokrywki i kilku pojemników. Moszcz winny bez tajemnic. Moszcz jest podstawowym produktem służącym do produkcji wina. Jest to świeżo wyciśnięty sok owocowy, który pozbawia się skórek, nasion i łodyżek dopiero po wyciśnięciu, nie przypomina więc typowego soku owocowego ze sklepowej półki. Jako materiał bazowy do wytwarzania wina, moszcz powinien cieszyć Równie proste i szybkie przepisy na domowe trunki znajdziesz tu: Wino z koncentratu winogronowego oraz Cydr z soku jabłkowego. Sprzęt do produkcji nalewek: duży słój; dzbanek z miarką; mieszadło; lejek; butelki + zakrętki lub korki Przepis na nalewkę wiśniową 2 l (25%) Lekkie, białe Fresco o przyjemnych, owocowych nutach. Kusi swoją świeżością i delikatną słodyczą. Charakterystyczna owocowość układa przepięknie świeży bukiet. Aromat intensywny, przypominający konfitury z jabłek i gruszek, morele i owoce cytrusowe. Delektuj się nim solo, schłodzone na lodzie, albo podkreśl smak lekkich dań drobiowych, sałatek czy deserów. Spraw sobie Wino czerwone półsłodkie - najważniejsze informacje Wino powstaje w procesie przetwarzania cukru z soku winogronowego na alkohol i dwutlenek węgla za pośrednictwem drożdży. Jeśli cały (lub prawie cały) cukier jest sfermentowany z wina przez winiarza, wówczas wino to jest uważane za wino wytrawne. Jeśli pozostanie trochę cukru Nastawiłem 4.11 5l soku, dodałem szklankę mocnej herbaty z 35dkg cukru. Celowałem w wytrawne 12,5-13%. Do tego dodałem MD bordeaux. Po ok. 2tyg dodalem jeszcze 1l soku i 7dkg cukru i czipsy dębowe (chyba 3 sztuki, bo nie mam precyzyjnej wagi). Rezultatem dealkoholizacji nie jest smak soku winogronowego, ale wino o autentycznym smaku, aromacie i kolorze. Tylko bez alkoholu. I dobra wiadomość dla wszystkich tych, którzy oglądają linię. Ma tylko 1/3 kalorii w porównaniu z tradycyjnym winem. Jeśli chcemy uzyskać wino o mocy 14%, to do każdego litra moszczu musimy dodać 86 g cukru (do 10 l - 860 g). Cukier (w całości lub w części) możemy zastąpić rodzynkami, przyjmując, że zawartość cukru w rodzynkach wynosi 50% (inaczej mówiąc - zamiast 51 g cukru dajemy 102 g rodzynków). Przepis na wino gronowe z winogron czeronych. sNkVsl. Kachetia (gruz. კახეთი) to jeden z najchętniej odwiedzanych regionów podczas wycieczki do Gruzji. Mekka gruzińskiego winiarstwa jest piękna, pyszna, pełna zabytków i atrakcji. W dodatku leży rzut beretem od Tbilisi, dlatego idealnie nadaje się na jednodniową wyprawę, jak i dłuższą eskapadę. Co zobaczyć w Kachetii, do której części tego regionu warto się wybrać, czego tu koniecznie spróbować, komu spodoba się w Kachetii – o tym w niniejszym przewodniku! Gdzie leży Kachetia?Jaki rejon Kachetii zwiedzić?Zielone winnice, wino i zabytki w centrumOff-road przez pustynię na południuAdrenalina i spokój w Wysokim Kaukazie na wschodzieKultura KachetiiTradycje winiarskie w centralnej KachetiiKultura przesiedleńców ze Swanetii na południuUnikalna kultura Tuszetów na wschodzieKachetyjski kalejdoskop narodowościDziedzictwo etniczne KachetiiKosmiczne hity kachetyjskiej muzykiKuchnia i wino z Kachetii – czego warto spróbować?Historia KachetiiCo zobaczyć w Kachetii – zabytki, atrakcje, winiarnieWinnice KachetiiKachetia – kraina winaJakie winiarnie w Kachetii warto zwiedzić?Zabytki Kachetii – dziedzictwo kultury, historii, sztukiDawit Garedża – skalny klasztorUdabno – miasto duchówSighnaghi – miasto miłościKlasztor w BodbeKlasztor w AlawerdiGremi – dawna stolica KachetiiTelawi – stolica KachetiiOrientalny pałac w TsinandaliKlasztor w NekresiKlasztor i akademia nauk IkhaltoZespół klasztorny Szuamta„Powietrzny chuligan” Jimi Maisuradze z GiorgetiPomnik „Ojciec żołnierza” w GurdżaaniTwierdza UdżarmaDartlo i Omalo – historyczne wioski TuszetiiDolina Pankisi – wioski Kistów poza szlakiemAtrakcje przyrodnicze KachetiiRezerwat Waszlowani – gruzińska sawannaPark Narodowy LagodechiJeziora Kwareli, Ilja i LopotaWulkany błotne, orzechowce i inne cuda KachetiiGdzie spać w Kachetii? Noclegi w winnicy i nie tylkoMoje wycieczki do Kachetii Na początek małe ostrzeżenie: chyba żaden inny region Gruzji nie jest tak mocny w grę pozorów. Kachetia słynie przede wszystkim z winiarstwa i jest z nim najbardziej kojarzona. Ale wino do upojenia, klimatyczne winnice po horyzont i kapitalne muzea winiarstwa to tylko część prawdy o tej malowniczej krainie na wschodzie Gruzji. Kachetia to także odludzia z wertepami off-roadowej przygody. Zakamarki poza cywilizacją, gdzie zamierzchłe tradycje zderzają się ze śmiałą wizją przyszłości. Urocze miasta, orientalne pałacyki, gwarne bazary. Obłędne drogi w górach Wysokiego Kaukazu. Starożytne wsie, skalne klasztory, kamienne baszty obronne. A wszystko to wpisane w żywioł równie wielowymiarowej natury: kaukaskich szczytów, zielonych dolin porośniętych winoroślą, alpejskich jezior, wodospadów, kanionów, a nawet pustyni i błotnych wulkanów! Kachetia jest nieoczywista. Ma warstwy, rozstaje dróg, różne oblicza. Jednego dnia pozwala być w kilku światach. To dlatego coś dla siebie znajdą tu wszyscy: miłośnicy zabytków, kultury i natury, spragnieni wina i jedzenia, poszukiwacze wrażeń, emocji i spokoju. Ci, którzy mają ochotę na jeszcze więcej i ci, którzy uciekają od rozpędzonej rzeczywistości. Kachetia jest pełna niespodzianek, a każdy jej zaułek spełnia zupełnie inne marzenia podróżnicze. Ja z gruzińskich regionów najbardziej uwielbiam właśnie Kachetię. Chociaż obecnie mieszkam na stałe w Tbilisi, to w Kachetii pragnę żyć, z tym regionem wiążę przyszłość mojego winiarskiego marzenia i tutaj odkrywam najbardziej wyraziste przejawy gruzińskości, z jej oszałamiającym pięknem i typowo wschodnim, poradzieckim bałaganem, o czym wspominam w tekście Manifest Gruzjofila. PolakoGruzin w Sighaghi, gruzińskim mieście miłości. Kachetię popularyzowałem jeszcze na długo zanim region ten stał się modny wśród turystów. Wraz z moim ojcem promowałem ten rejon Gruzji w prasie, ojciec wypowiadał się o Kachetii również w telewizji. Opowieści o polskim Gruzinie z Lagodechi pojawiały się na łamach bloga Oblicza Gruzji czy w książce dziennikarza Polskiego Radia Marcina Jastrzębskiego „Klątwa gruzińskiego tortu”. Gruzja jest w tym zakątku niezwykła, a ja jestem pewien, że powiecie o Kachetii to samo, gdy już zobaczycie ją na własne oczy! Gdzie leży Kachetia? Zanim ruszycie w drogę, trzeba najpierw do Kachetii dotrzeć. Sprawa jest na szczęście banalna: region ten leży na wschodnim krańcu Gruzji i zaczyna się zaledwie 35 km za Tbilisi. Tutaj przygoda dopiero się rozkręca. Kachetia obejmuje terytoria trzech krain historyczno-geograficznych: Kachetii, Tuszetii i Hereti (Kiziki), co czyni ją największym regionem Gruzji o powierzchni 11 310 km². Poszczególne części Kachetii różnią się pod względem przyrodniczym i po trosze kulturowym. Jaki rejon Kachetii zwiedzić? Wysokie góry, sawanna czy romantyczne wzniesienia z winnicami? Niesamowicie zróżnicowana przyroda wyznacza naturalne granice Kachetii i nadaje poszczególnym zakątkom tego regionu odmienny rys. Dzięki temu Kachetia cieszy bogactwem fenomenalnych widoków i unikalnym dziedzictwem kulturowym. Wiele zabytków, a zwłaszcza niespotykanych nigdzie indziej tradycji wyrosło tu za sprawą lokalnego pejzażu przyrodniczego – jego możliwości i ograniczeń. Natura to w tym przypadku zdecydowanie kluczowy czynnik, od którego będzie zależeć charakter waszej wycieczki do Gruzji. Zielone winnice, wino i zabytki w centrum Zachodnie rubieże Kachetii kreśli rzeka Iori. W centrum, u stóp pasma górskiego Tsiv-Gombori, rozciąga się natomiast rozkosznie zielona dolina rzeki Alazani. Unikalny mikroklimat sprawia, że w tej pięknej okolicy żwawo bije serce gruzińskiego winiarstwa. Winnice jak okiem sięgnąć, słynne miasteczka i kultowe zabytki przyciągają tu najwięcej zwiedzających. To idealne miejsce dla spragnionych wina, jedzenia, muzeów, atrakcji i zabawy. Off-road przez pustynię na południu Na południowym wschodzie, w pobliżu granicy z Azerbejdżanem, skraj regionu tworzą surowe półpustynne, częściowo stepowe obszary płaskowyżu Shiraki. Ta odludna przestrzeń z iście marsjańskimi krajobrazami jest znakomita na off-road poza światem. Pasjonaci kultury odkryją tu słynny skalny klasztor i „miasto duchów”, a sympatycy przyrody – zachwycające okazy fauny, flory i form geologicznych, występujące również w pobliskich rezerwatach. Adrenalina i spokój w Wysokim Kaukazie na wschodzie Z kolei na wschodzie i północy Kachetii, przy granicy z autonomicznymi republikami rosyjskimi: Dagestanem i Czeczenią, leżą historyczne krainy Tuszetii i Chewsuretii. Przedarcie się tutaj, w trudno dostępne szczyty Wysokiego Kaukazu, i to po jednej z najniebezpieczniejszych dróg świata, dostarcza mnóstwa adrenaliny. Niedaleko za przełęczą Abano (2926 m czekają kamienne baszty obronne, magia prastarych obyczajów z czasów pogańskich, bezgraniczna wolność i ukojenie z dala od wszystkiego. O tym, co zobaczyć w Kachetii i którą część regionu odwiedzić, zadecydować mogą także walory kulturowe, w tym etnograficzne. Największy wpływ na kulturę Kachetii miały wydarzenia historyczne, ale przede wszystkim i znów – warunki przyrodnicze. Natura znacząco wpłynęła na lokalny styl życia i to, czym mogą się poszczycić autochtoni. Tradycje winiarskie w centralnej Kachetii Żyzne niziny w dolinie rzeki Alazani przyczyniły się do rozkwitu winiarstwa. Z serca Kachetii pochodzi aż 70 proc. krajowej produkcji wina, a życie wielu lokalnych mieszkańców jest od pokoleń podporządkowane winiarskim tradycjom, znanym tu od 8000 lat i wpisanym na listę UNESCO. O miejscach, które zdecydowanie warto w związku z tym odwiedzić, parę słów więcej już lada chwila. Kultura przesiedleńców ze Swanetii na południu Ciekawostki kulturowe czekają także na południu regionu. Przykładowo w Udabno – „mieście duchów”, leżącym przy półpustyni Dawit Garedża – mieszkają Swanowie. Przesiedlono ich do Kachetii z północnego zachodu Gruzji z powodu katastrofy naturalnej. Z dala od pięknej Swanetii wiodą oni życie na wskroś trudne: hodują świnie, uprawiają arbuzy i cokolwiek się da na tej nieprzyjaznej, mało urodzajnej ziemi. Pomimo wyzwań codzienności zawsze znajdują oni jednak czas na praktykowanie swańskich tradycji muzycznych. Koncert w wykonaniu miejscowego zespołu ludowego to doświadczenie wzruszające i znakomite muzycznie – trzeba tego posłuchać! Więcej o skomplikowanych losach Swanów z Udabno pisałem w artykule o pobliskim skalnym klasztorze Dawit Garedża. Unikalna kultura Tuszetów na wschodzie Na wschodzie regionu, w Tuszetii otoczonej trudno dostępnymi górami Wysokiego Kaukazu, zachowały się natomiast rozmaite obrzędy wywodzące się jeszcze z czasów pogańskich. Na ziemie zamieszkane przez grupę etniczną Tuszetów chrześcijaństwo dotarło dopiero w IX w., a przypomnę, że Gruzja przyjęła chrystianizm jako religię państwową już w 337 r. Nie tylko nowa wiara, ale i w ogóle cywilizacja miały i nadal mają w Tuszetii – nomen omen – mocno pod górkę. Lecz dzięki swoistemu odcięciu od świata mieszkańcy tego obszaru nadal praktykują pradawny folklor i niektóre starożytne, przedchrześcijańskie zwyczaje, np. Atnigenoba, Mzebudoba, Tseltsdoba, Didmarkhvae, Khargav, Alaverdoba, Iliaoba, Gremkalakoba, Erekleoba, Pirosmanoba, Alawerdi. Tuszeci są także znani ze stawiania khati – rytualnych kamiennych kopców, gdzie według lokalnych wierzeń mieszka anioł stróż danej rodziny. W odróżnieniu od Gruzinów z centralnej Kachetii, skupionych na winiarstwie, Tuszeci trudnią się przede wszystkim rolnictwem i pasterstwem. Z tego powodu wiele miejscowych obrzędów i praktyk codzienności ma ścisły związek z uprawą roli i hodowlą zwierząt. Duże znaczenie w pielęgnowaniu tradycji odgrywają kobiety. To właśnie one pozyskują wełnę owczą, z której ręcznie szyją ciepłe swetry i skarpety. Z owczego mleka wyrabiają zaś sery, o których wspominam więcej w dziale „Kuchnia Kachetii – czego warto spróbować?”. Tuszeckie kobiety biorą ponadto aktywny udział w pracach polowych: przygotowaniu gleby pod wysiew, nawadnianiu, uprawie roślin, pieleniu chwastów, zbiorach. Rola gutnis deda, czyli dosłownie „matki pługa”, daleko wykracza jednak poza czynności czysto praktyczne. Panie odpowiadają również za symboliczną osnowę gospodarzenia. W Tuszetii do ich tradycyjnych zadań należy wypiek khmiadi – trójkątnego chleba przaśnego (bez drożdży), spożywanego rytualnie na powitanie nowego sezonu rolniczego. Małym kawałkiem chleba khmiadi Tuszeci karmią też swoje byki. Kobiety i byki są ogólnie ważnymi postaciami w tutejszych rytuałach rolniczych. Dawniej wierzono, że zapalenie świecy na prawym rogu byka oraz wyprowadzenie zwierzęcia na pole przez ciężarną kobietę (symbol płodności) zapewni lepsze plony. Podobnych unikalnych praktyk kulturowych jest w tym rejonie Kachetii znacznie więcej. Kistowie, gruzińscy Czeczeni, mieszkają w dolinie Pankisi. Kachetyjski kalejdoskop narodowości Kachetia jest stosunkowo jednorodna pod względem narodowościowym. Aż 85 proc. mieszkańców stanowią Gruzini, w tym wspomniani Tuszeci i Swanowie. W regionie mieszkają też jednak mniejszości etniczne Ormian, Rosjan, Azerbejdżan, Osetyjczyków i Kistów. Tych ostatnich – gruzińskich Czeczenów, o których znacznie więcej opowiem za moment – możecie odwiedzić podczas organizowanej przeze mnie wycieczki do doliny Pankisi na północy Kachetii. Etnograficzne ciekawostki dotyczą także mniejszości azerbejdżańskiej. Rokrocznie w marcu gruzińscy Azerbejdżanie świętują Nowruz – Nowy Rok, którego tradycja obchodów wywodzi się z mitraizmu i zoroastryzmu. To jedne z najstarszych na świecie religii pogańskich, które praktykowano w Gruzji przed przyjęciem chrześcijaństwa. Święto Nowruz to ostatni tak wyrazisty, lecz wcale nie jedyny ślad po dawnych wierzeniach. Zainteresowani mogą w Gruzji, głównie na południu i południowym wschodzie kraju, odnaleźć inne miejsca i historie związane ze starożytnym kultem. Dziedzictwo etniczne Kachetii Stulecia autonomii politycznej, przyroda, wpływy sąsiednich narodów i mniejszości etnicznych pozostały nie bez wpływu również na inne aspekty kultury Kachetii. Na uwagę zasługują w tym względzie choćby język i moda. Rdzenni Kachetyjczycy posługują się dialektem kachetyjskim. Ta unikalna odmiana języka gruzińskiego posłużyła za podstawę do ukształtowania nowoczesnego gruzińskiego języka literackiego. Jeśli chodzi zaś o stroje, to w Kachetii tradycyjne męskie czochy szyje się w długości do kolan i zwykle bez guzików. Przykład takiej płóciennej kapoty można obejrzeć w oddziale Muzeum Narodowego w Sighnaghi. Warto przy okazji rzucić okiem na wizerunki dawnych władców regionu. Chociaż niewiele mówią one o historycznym ubiorze przeciętnych mieszkańców Kachetii, to ukazują intrygujący obraz arystokratycznego gustu tutejszych możnych. Przykładowo król Kachetii Dawid I wyraźnie lubował się w kwiecistych tkaninach. Czy był miłośnikiem botaniki, nie wiadomo, ale jego odzież miała dzięki temu kuszący Orientem sznyt. Poprzednicy i następcy Dawida I byli nie mniej pomysłowi: swoją rangę chętnie podkreślali koronami i turbanami przyozdobionymi ptasimi piórami. Dla kontrastu kachetyjskie panie z niższych sfer preferowały skromny komfort. Na głowy często narzucały szale gruzińskie, dagestańskie i osetyjskie, głównie czarne, kasztanowe i niebieskie. Wyglądem odbiegały od nich mieszkanki Tuszetii: ich ręcznie szyta odzież do dziś zachwyca barwnymi haftami, a tutejsze wełniane swetry i skarpety, jak również obrusy i inne tkaniny to małe dzieła sztuki! Zabytkowy dom na sprzedaż w wiosce Anaga. Okolice Sighnaghi. Kosmiczne hity kachetyjskiej muzyki W kulturową schedę wszystkich mieszkańców Kachetii wpisują się ponadto tradycje muzyczne. Gruzini są niesamowicie muzykalnym narodem, słynącym zwłaszcza z pieśni polifonicznych (śpiewanych na wiele głosów). Polifoniczny, trzyczęściowy utwór „Chakrulo” (ჩაკრულო) został uznany za arcydzieło kultury niematerialnej Gruzji i w 2001 r. wpisany na listę UNESCO. Dużo wcześniej wdrapał się jednak na o wiele wyższy pułap – i to dosłownie. W 1977 r. pieśń „Chakrulo” została nagrana na Voyager Golden Record podczas projektu Earth Sounds i 20 sierpnia, w ramach programu Voyager, wystrzelona przez NASA w kosmos! Pieśń „Chakrulo” jest powszechnie znana w całej Gruzji. Pochodzi z terenów, które obecnie leżą w regionach Kachetii i Kartlii. Pierwszego zapisu pieśni dokonał gruziński kompozytor Zakaria Paliashvili w kachetyjskiej wsi Vachnadziani (gmina Gurdżaani). Kuchnia i wino z Kachetii – czego warto spróbować? Istotnym elementem kachetyjskiej kultury jest dziedzictwo kulinarne, a zwłaszcza winiarskie. Również pod tym względem poszczególne rejony tej części Gruzji mogą zaskoczyć różnorodnością. Po największy skarb Kachetii: wino, najlepiej udać się do centrum regionu. Najsłynniejsze w Kachetii odmiany winogron to Saperavi, Rkatsiteli, Mtsvane, Kisi i Khikhvi. Do słynnych win należą natomiast Saperavi, Rkatsiteli, Mukuzani, Tsinandali, Kindzmarauli, Pirosmani. Spróbować ich warto podczas supry, czyli gruzińskiej biesiady, oraz wizyt w lokalnych winnicach i winiarniach. Zwiedzanie winnic to wyborna okazja, aby poznać smaki wina z Kachetii oraz sekrety jego dawnej i współczesnej produkcji. To także sposobność, aby na własne oczy zobaczyć, że Kachetyjczycy, jak i w ogóle wszyscy Gruzini, od pokoleń czerpią z darów natury w taki sposób, aby nic się nie zmarnowało. Z winogron wyrabiają więc nie tylko wino i czaczę (bimber), lecz także słynne czurczchele – gruzińskie słodycze z soku winogronowego i orzechów. Każdej winiarni w Kachetii odwiedzić niemal nie sposób – tak jest ich wiele. Ja mam kilka sprawdzonych, w Kwareli, Telawi, Ruispiri, Tsinandali, Sagaredżo, Napareuli. Szczegółowo omawiam je w dziale „Co zobaczyć w Kachetii – zabytki, atrakcje, winiarnie” oraz w artykule o wycieczkach winiarskich do Gruzji. W tym miejscu przypominam, że słynący z winiarstwa Gruzini gardzą pijaństwem i uważają je za ujmę na honorze. Picie wina, a zwłaszcza wznoszenie nim toastów są ściśle podporządkowane rytuałowi supry. W tym względzie wycieczka winiarska do Kachetii powinna zatem mieć jak najmniej wspólnego z podróżniczą bibą, a jak najwięcej – ze szlachetnym degustowaniem. Sprzyja temu zresztą podejście lokalnych winiarzy, ich wspaniała wiedza, tworzona przez nich atmosfera i to coś, co sprawia, że w tej albo innej winnicy czujemy się naprawdę gościem, a nie turystą czy klientem. Chętnie odwiedzam zaprzyjaźnionych winiarzy, którzy organizują dla uczestników moich wycieczek degustacje wina z warsztatami albo poczęstunkiem. Czasami do alkoholu podaje się gruziński chleb (puri), oliwę, wyśmienite miejscowe sery. Gdzieniegdzie, po wcześniejszym umówieniu, czeka sycący obiad ze smakołykami lokalnej kuchni. Domowe ciasto upieczone przez żonę winiarza, wspólne grillowanie pod chmurką – to w Kachetii jest jak najbardziej możliwe i zmienia zwykłą wycieczkę w niezapomniane doświadczenie. Można zanurzyć się w lokalnej kulturze, poznać interesujących ludzi, sympatycznie spędzić czas, a przy okazji wrzucić na ząb coś pysznego. Na stołach w Kachetii królują dania mięsne, mleczne i warzywne – w każdej ilości i postaci. Do tutejszych przysmaków należą mcwadi (gruziński szaszłyk), khashlama (jagnięcina albo wołowina gotowana z czerwoną papryką, cebulą, pietruszką, selerem i liściem laurowym), czakapuli (baranina albo wołowina z zielonymi śliwkami, estragonem, wytrawnym białym winem i kolendrą), chinkali (słynne w całej Gruzji pierożki, tradycyjnie wypełnione mięsnym farszem i bulionem) i czichirtma (gruziński rosół). W kulinarne ciekawostki obfitują zwłaszcza rejony Tuszetii i Chewsuretii. W Tuszetii produkuje się ser owczy guda, który dojrzewa właśnie w gudzie – torbie ze skóry owczej, koziej albo cielęcej, dlatego mówi się o nim „ser z torby”. Miłośnicy sera znajdą u lokalnych pasterzy także inne rarytasy: chogi (ser owczy, lekko pikantny), khachoerbo (suszony twaróg w kształcie kulek), kalti (ser w kształcie niewielkich kulek, wytwarzany z serwatki, obtaczany w ziołach i przyprawach, często jadany do posiłków i jako przystawka do piwa) oraz datkhuri, zwane też khavitsi (ser topiony). Mięsożercy mogą spróbować potrawy czoban kaurma (ჩობან ყაურმა) – czyli dosłownie „karmy pasterzy”, tradycyjnego gulaszu z baraniny, do którego poza solą nie dodaje się żadnych przypraw (o tym rarytasie pisałem więcej w artykule o Tuszetii). Inną propozycją jest qaghi – suszone mięso solone. Kotori to z kolei lokalna wersja placka chaczapuri z twarogiem zamiast tradycyjnie stosowanego sera imeretyńskiego lub podobnego. Pierożki chinkali jada się w Tuszetii i Chewsuretii z mięsem, ale równie popularna jest wersja z farszem z twarogu i ziemniaków, co ucieszy wegetarian. Rejony Tuszetii i Chewsuretii są unikalne również pod względem produkcji alkoholi. O ile cała Kachetia stoi winem, tutaj spróbujecie piwa Aludi wytwarzanego według tradycyjnej receptury oraz domowej, gorzkiej, słabej wódki Zhipitauri, w której wyrobie wyspecjalizowali się Osetyjczycy z gór Wysokiego Kaukazu. Historia Kachetii Po Kachetii można podróżować również szlakiem historii. Tym bardziej, że dzieje regionu to ciekawostka na ciekawostce, poganiane niemałą liczbą imponujących zabytków! Kachetia jest typowym pograniczem, na którym przez stulecia ścierały się różne wpływy kulturowe (widać to choćby w imionach władców Kachetii o perskich naleciałościach) i interesy polityczne. Dochodziło tu do przełomowych wydarzeń, a krajobrazy lokalnych miast i wsi pełne są fascynujących pomników przeszłości i do dziś nierozwikłanych tajemnic! W starożytności Kachetia należała do Księstwa Iberii, o czym pisałem szerzej w artykule Historia Gruzji – Kolchida i Kartlia (II i I tysiąclecie Gruziński geograf i historyk Wachuszti Batoniszwili (1696–1757) podaje na łamach „Opisu Królestwa Gruzji…” (gruz. „აღწერა სამეფოსა საქართველოსა, ზნენი და ჩვეულებანი საქართველოსანი”), że według legendy Kachetią władał początkowo Kartlos – jeden z ośmiu synów Kartlosa, mitycznego przodka Gruzinów. W okresie domniemanego panowania Kartlosa juniora Kachetia była znacznie mniejsza niż obecnie i obejmowała tereny dwóch krain historycznych: Ertso-Tianeti (w górnym biegu rzeki Iori) i Pchovi (obejmuje tereny dzisiejszych krain Pszawi i Chewsuretii). Rozkwit regionu i poszerzenie jego granic na wschód nastąpiły pod rządami nie mniej mitycznych synów Kartlosa – Kachosa i Kuchosa, pomiędzy których ich matka rozdzieliła tereny Kartlii. Kachos miał na lewym brzegu rzeki Iori wznieść na zalesionym pagórku miasto Cheleti (znane też pod nazwą Ber). To starożytne centrum regionu Kachetii zostało w źródłach wspomniane po raz ostatni w VIII w. Archeologowie nie zbadali dotąd tropu owego na poły mitycznego miasta. Przypuszczają jednak, że zostało ono zniszczone w 764 r. podczas inwazji Chazarów, koczowniczego ludu pochodzenia tureckiego. O czasach późniejszych wiadomo już znacznie więcej. Pewnym jest, że od drugiej połowy VIII w. Kachetia stanowiła niezależne księstwo feudalne. W XI w. region został włączony do Królestwa Gruzji, ale na niecałą dekadę. Dopiero na początku XII w. król Dawid IV Budowniczy z sukcesem wcielił Kachetię w struktury kraju. Region nadal cieszył się jednak pewną autonomią, a faktyczną władzę sprawowali w nim kachetyjscy książęta i królowie. Opowieść o jednym z władców, królu Lewanie, prowadzi wprost do miasta Gremi, które było stolicą Kachetii przez zaledwie 150 lat – o związanych z tym burzliwych wydarzeniach opowiem więcej za chwilę. Wspomnę też o pełnym atrakcji Telawi, które było centrum administracyjnym Kachetii od XI w., a ponownie jest nim od II poł. XVII stulecia. To idealny moment, by nareszcie przejść do rzeczy i zaproponować konkretne atrakcje i zabytki Kachetii, które warto zwiedzić podczas wycieczki do Gruzji. Co zobaczyć w Kachetii – zabytki, atrakcje, winiarnie Zjawiskowa Kachetia, jak długa i szeroka, obfituje w atrakcje winiarskie, kulinarne, kulturowe, przyrodnicze. Wśród dziesiątek ciekawych miejsc co najmniej kilka trzeba koniecznie odwiedzić. Winnice Kachetii Wspominałem o tym niejednokrotnie, ale powtórzę: gruzińskie wino to kulturowy ewenement. Wyrabia się je unikalną w skali świata metodą, praktykowaną od 6 tys. lat i wpisaną na listę UNESCO. Co w tej metodzie wyjątkowego? Chodzi przede wszystkim o to, że gruzińskie wino dojrzewa w glinianych amforach kwewri, bez oddzielania soku od moszczu (szczegółowy opis procesu tutaj). Gruziński sposób produkcji zapewnia winom szczególne walory smakowe i zapachowe. W winiarni Kindzmarauli Corporation w miasteczku Kwareli, o której piszę więcej poniżej, można podczas zwiedzania z degustacją porównać te same gatunki wina wyrabiane metodą gruzińską i europejską – różnice są uderzające! Amfory kwewri również stanowią nie lada ciekawostkę. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że przywędrowały one do Gruzji ze starożytnej Mezopotamii. Niemal identyczne naczynia wyrabiali bowiem Sumerowie, którzy mieli wpływ także na inne aspekty gruzińskiej kultury, w tym przypuszczalnie na język (więcej tutaj). Obecnie tradycyjne, ręcznie wyrabiane amfory odchodzą niestety do lamusa i powstają już tylko w pięciu wsiach z trzech regionów Gruzji: Kachetii, Imeretii i Gurii. Trudno się temu jednak dziwić: kwewri produkuje się ze specjalnie wyselekcjonowanej gliny, wydobywanej z zaledwie kilku kamieniołomów, z Vardisubani w gminie Telawi (Kachetia), Satable (Imeretia) i Tkemlovana niedaleko uzdrowiska Borjomi (Wewnętrzna Kartlia). Idealna zawartość w glinie jonów wapnia, magnezu i potasu ma na smak wina dzbanowego nie mniejszy wpływ od szeregu innych czynników: gatunku winogron, jakości i składu chemicznego gleby pod uprawę winorośli, nasłonecznienia, nawodnienia. Istnieje w Gruzji region, który pod tymi względami wygrywa w przedbiegach. To oczywiście Kachetia – bezsprzeczna mekka gruzińskiego winiarstwa. Kachetia – kraina wina Jeżeli chcecie zasmakować prawdziwego, organicznego wina gruzińskiego z kwewri – Kachetia to bezdyskusyjnie idealny kierunek podróży. Działa tu mnóstwo winiarni z tradycjami. Niektóre liczą nawet kilkaset lat i należą do najstarszych w kraju, inne otwarto stosunkowo niedawno. Każda winnica to zawsze trochę inne smaki, a przede wszystkim historie ludzi, którzy całe swoje serce włożyli w winiarskie dziedzictwo Kachetii. Jakie winiarnie w Kachetii warto zwiedzić? Bodaj najsłynniejszą winiarnią Kachetii jest Kindzmarauli Corporation w Kwareli. Jej historia sięga 1533 r., kiedy to król Lewan założył winną piwniczkę (marani) w tutejszym średniowiecznym zamku (budynek wytwórni jest wierną rekonstrukcją zabytku, a mur z czasów króla Lewana oddziela fabrykę Kindzmarauli Corporation od lokalnego stadionu piłkarskiego). W „Piwnicy Twierdzy Kwareli” przechowywano wina dla rodziny królewskiej, był tu też schron dla okolicznych mieszkańców. Pomimo rozmaitych wydarzeń dziejowych marani przetrwała kolejne stulecia. W 1924 r. Sowieci zmienili jej nazwę na „Czerwoną Piwnicę”. Ta na szczęście nie utrzymała się długo, już w latach 50. XX w. miejsce przechrzczono na Fabrykę Wina Kindzmarauli, a w latach 90. – Kindzmarauli Corporation. Na żyznych ziemiach w dolinach rzek Alazani i Duruji właściciele winnicy uprawiają rodzime odmiany winorośli, takie jak Saperavi, Kisi, Mtsvane, Chikhvi, Rkatsiteli i Mtsvivani. Winnica wykorzystuje także odmiany Aleksandruli i Mudżuretuli, które rosną wyłącznie w regionie Raczy. Wytwórnia jest w pełni otwarta dla zwiedzających. Można tu poznać tajniki wyrobu wina, obejrzeć halę produkcyjną, zabytkowe artefakty i piwnice, w których swoje wina przechowują koneserzy z całego świata. Wielką atrakcją jest degustacja win Kindzmarauli, w tym – o czym wspomniałem wcześniej – szansa porównania smaków tych samych win wyrabianych metodą gruzińską i europejską. Wina Kindzmarauli Corporation są produkowane pod różnymi markami i dostępne w wielu krajach całego świata – ich sława daleko wykracza poza granice Gruzji. Na obrzeżach Kwareli znajduje się jeszcze jedna intrygująca winiarnia – Khareba. Przejęła ona od państwa 14 km powojskowych tuneli i urządziła w nich stylowe marani. Również tutaj można posmakować kachetyjskie wina, podawane z gruzińskim chlebem, oliwą i serem sulguni. W przypadku obu powyższych winiarni, Kindzmarauli Corporation i Khareba – o których więcej informacji znajdziecie w artykule Zwiedzanie Kwareli – mamy do czynienia z renomowanymi, ale jednak fabrykami. Chcąc poczuć kameralną atmosferę gruzińskiego winiarstwa – trzeba ruszyć dalej. Na szlaku winiarskiej wycieczki do Kachetii nie można pominąć rodzinnej winnicy Twins Wine Cellar w wiosce Napareuli. Prowadzą ją braci bliźniacy Gia i Gela Gamtkitsulaszwili. Najciekawsze muzeum wina w Gruzji, nowe i stare marani, destylarnia czaczy (gruzińskiej wódki), degustacja wina, dla chętnych warsztaty winiarskie i kulinarne – czeka tu moc atrakcji w urokliwym otoczeniu przyrody. Więcej o tym miejscu w artykule Twins Wine Cellar w Napareuli – najciekawsze muzeum wina w Gruzji. Kolejnym unikatem na winiarskiej mapie Kachetii jest Ruispiri Biodynamic Vineyard w Ruispiri – jedyna w Gruzji winiarnia biodynamiczna. Założył ją Giorgi Aladashwili, który produkuje wina w duchu tradycji i ekologii. Odrzuca on nowoczesne praktyki rolnicze na rzecz pługów konnych, nawozów z kory drzew, pokrzyw i lilii oraz innych pradawnych technologii. U Giorgiego Aladashwili można skosztować osiem gatunków wina z winogron Saperavi, Kisi, Khikhvi, Kakhuri Green i innych, a także czaczę, czyli gruziński samogon. Dla chętnych Giorgi organizuje warsztaty kulinarne z pieczenia gruzińskiego chleba i szaszłyków. Niesamowitą winiarską inspiracją jest winnica Nika Bakhia w wiosce Kardenakhi (14 km na północ od Sighnaghi). Nika to więcej niż winiarz – to artysta, wizjoner. Rzeźbiarz, rysownik, architekt, niezależny twórca gruzińskiego wina i mój dobry przyjaciel. Produkuje niewielkie ilości wina z winogron Saperavi, Rkatsiteli czy Khikhvi, ale każde z nich jest wyjątkowe, bo Nika lubi eksperymentować. Więcej o tym niezwykłym człowieku i jego winiarskiej pasji w artykule Sighnaghi – gruzińskie miasto miłości. Ciekawym miejscem już niecałą godzinę drogi na wschód od Tbilisi jest też rodzinna winiarnia Tedo’s Marani w miasteczku Sagaredżo. Założył ją Tedo Gzirishvili, który praktykuje tradycję gruzińskiego winiarstwa od 1985 r. W nastrojowej, kamiennej piwniczce skosztujecie organiczne wina Saperavi, Rkatsiteli i Mtsvane Kakhuri, wyrabiane metodą gruzińską w kwewri, jak również sposobem europejskim, w stalowych kadziach. Do degustacji jest też czacza, gruziński samogon. W pobliżu Telawi warta uwagi jest winiarnia Chona’s Marani, prowadzona przez rodzinę Michaela Chonashvili. Tradycja winiarska jest u nich przekazywana z pokolenia na pokolenie, a bioorganiczne wina z kwewri, z winorośli Kachetia Mtsvane, Rkatsiteli i Saperavi, które rosną na wzgórzu we wsi Kurdgelauri, zachwycają smakiem. Winiarnia Lagazi, którą w miejscowości Zemo Alvani założył Shota Lagazidze, to następna winiarstwa perełka. Shota jest młody, ale potrafi wspaniale oddać tradycyjnego ducha Gruzji, o czym świadczą jego znakomite wina Rkatisteli i Mtsvane z kwewri. Wycieczka winiarska do Kachetii nie może się obyć bez eskapady do Tsinandali. Znajduje się tu orientalny pałac Aleksandra Czawczawadze, XIX-wiecznego gruzińskiego arystokraty, wojskowego i poety. Więcej o tej postaci, pałacu i otaczającym go ogrodzie opowiem za moment. Teraz pora na winiarskie ciekawostki, a te są znaczne. To właśnie z winiarni pałacu Tsinandali pochodzi pierwsze zabutelkowane wino w Gruzji. Smakosze mogą tu spróbować wina Tsinandali, jak i obejrzeć historyczną kolekcję win księcia Aleksandra Czawczawadze: ponad 15 000 butelek, z których najstarsza pochodzi z 1814 r. Wybrane winiarnie regionu Kachetii możecie odwiedzić podczas organizowanych przeze mnie wycieczek: Królestwo gruzińskiego wina 9 dni, Gruzja Baśniowy Kraj 12 dni, Smaki Gruzji 9 dni, Gruzja po sezonie 8 dni, Winny Tour z Tuszetią 9 dni, Gruzja ze Swanetią 12 dni, Gruzińska Droga Wojenna 8 dni, Gruzja 4×4 z Tuszetią i Waszlowani 9 dni, Gruzja Armenia 12 dni i Gruzja – Azerbejdżan 12 dni. Zabytki Kachetii – dziedzictwo kultury, historii, sztuki Region Kachetii jest pełen wspaniałych zabytków o wielowiekowej historii. Zobaczyć tu warto dumne klasztory i cerkwie, średniowieczne baszty obronne, potężne twierdze, urocze pałace, całe miasteczka i wsie, jak również eksponaty archeologiczne i dzieła sztuki. Dawit Garedża – skalny klasztor Klejnotem Kachetii jest Dawit Garedża – jaskiniowy kompleks klasztorny na półpustyni o tej samej nazwie. Legenda głosi, że założył go św. Dawid, mnich i jeden z Trzynastu Ojców Syryjskich, którzy krzewili w Gruzji chrześcijaństwo. Monastyr pochodzi z VI–XII w. Obejmuje trzynaście świątynnych jaskiń i ich zespołów, leżących na terenie południowej Gruzji i częściowo Azerbejdżanu. Przebywający tu mnisi wsławili się stworzeniem unikalnej Szkoły Malarstwa Dawit Garedża – pozostałości fresków to prawdziwa gratka dla miłośników sztuki religijnej. Zwiedzanie Dawit Garedża spodoba się także osobom, które nie przepadają za zabytkami sakralnymi. Wokół klasztoru roztacza się dziki pejzaż półpustyni, a wiodące tu szutrowe drogi dostarczają niezapomnianych emocji. Więcej o tym szczególnym miejscu na mapie Gruzji w artykułach Dawit Garedża – legendarny klasztor na gruzińskiej półpustyni oraz Pierwszy miesiąc w kraju przodków – cz. 2. Udabno – miasto duchów Po drodze do Dawit Garedża warto się zatrzymać w Udabno. Miasteczko, a w zasadzie wioska, była jednym z eksperymentów społecznych w czasach ZSSR, związanych z masowymi i przymusowymi przesiedleniami lokalnej ludności. Do Udabno sprowadzono Swanów z północnego zachodu Gruzji po tym, gdy wioski w ich regionie zniszczyła lawina. Po latach część przesiedleńców wróciła w rodzinne strony albo przeprowadziła się do Tbilisi. Pozostały po nich opustoszałe domy, za których sprawą do Udabno przylgnęła łatka „miasta duchów”. Osadę nadal zamieszkują jednak swańskie rodziny, które postanowiły zacząć tu nowe życie. Zajmują się rolnictwem, a w wolnych chwilach pielęgnują swoje tradycje muzyczne. W Udabno znajdziecie też polski ślad: prowadzony przez zaprzyjaźnioną Polkę bar Black Horse. Więcej o Udabno i losach mieszkających tu ludzi piszę w tym artykule. Sighnaghi – miasto miłości Zgoła odmienne wrażenia czekają w Sighnaghi. Miasto leży na wzgórzu o wysokości 790 m zostało założone w 1762 r., a jego nazwa oznacza z języka tureckiego „fort”. I nic dziwnego, bo Sighnaghi powstało jako kluczowy punkt obronny w krainie historycznej Kiziki. Miasto otaczają potężne, XVIII-wieczne obwarowania, wybudowane przez króla Herakliusza II. Z umocnień liczących 2,5 km (dawniej 4 km) rozpościera się wspaniała panorama okolicy. W pozostałości murów wpisano też cerkwie św. Jerzego i św. Szczepana. Do głównej atrakcji miasta wiodą urokliwe uliczki, przy których stoją kolorowe domy, drogie knajpki, hotele, sklepy i stragany z pamiątkami. Sighnaghi ma wybitnie turystyczny charakter i nie bez powodu uznawane jest za gruzińską wydmuszkę, piękną z zewnątrz, ale pustą w środku – więcej o tym zjawisku tutaj. Szczyci się jednak całodobową salą ślubów (z tego względu zwane jest miastem miłości) oraz muzeum z genialnymi eksponatami historii i sztuki. Unikatowe zbiory archeologiczne i etnograficzne, w tym arcydzieła jubilerskie i rękodzielnicze sprzed 5000 lat, a także kolekcja obrazów najsłynniejszego gruzińskiego malarza prymitywisty Niko Pirosmanaszwilego – po to się tutaj przyjeżdża! Więcej o atrakcjach Sighnaghi w artykule Sighnaghi – gruzińskie miasto miłości. Klasztor w Bodbe Tuż obok Sighnaghi warto zwiedzić urokliwy monastyr św. Jerzego w Bodbe. Ulokowany na wzgórzu klasztor jest związany z kultem św. Nino, chrzcicielki Gruzji. Grób mniszki z IV w. znajduje się w świątyni (więcej o tej postaci w artykule Pielgrzymki do Gruzji – szlakiem św. Nino i apostoła Andrzeja). Monastyr pochodzi z IX w., ale jego obecny wygląd to w dużej mierze zasługa XVII-wiecznej przebudowy. Kompleks klasztorny słynie z pięknych, niedawno odrestaurowanych fresków i malowniczych ogrodów. Jest siedzibą opactwa i biskupstwa Kachetii. Mając więcej czasu na zwiedzanie, można odbyć półgodzinny spacer i u stóp wzgórza odnaleźć niewielką kapliczkę ze źródłem św. Nino, które ma według pielgrzymów uzdrawiającą moc. Klasztor w Alawerdi Pasjonaci zabytków sakralnych powinni też zajrzeć do monastyru w Alawerdi. Imponujący klasztor jest drugą co do wysokości świątynią w Gruzji (wyższa jest tylko cerkiew Cminda Sameba w Tbilisi), której kopuła liczy, bagatela, 55 m! Monastyr zbudowano w XI w., ale już trzysta lat wcześniej istniał w tym miejscu niewielki kościół św. Jerzego (do dziś zachowały się jego ruiny), postawiony przez św. Józefa, jednego z Trzynastu Ojców Syryjskich. Zanim natomiast nastało chrześcijaństwo – w okolicy klasztoru panował pogański kult Księżyca. W Alawerdi trzeba rzucić okiem na dzwonnicę, refektarz oraz piwniczkę z miodem i winami, które mnisi produkują z winorośli z przyklasztornego ogrodu. Więcej ciekawostek w artykule Zwiedzanie Alawerdi. Gremi – dawna stolica Kachetii Zaledwie pół godziny drogi od Alawerdi znajduje się Gremi – dawna stolica Kachetii i jeden z najważniejszych zabytków Gruzji. Miasto zbudował w 1565 r. kachetyjski król Lewan. Istniało ono jednak tylko 150 lat, bo w 1616 r. zostało bezpowrotnie rozgrabione i zniszczone przez Persów. Na szczęście zachowane na wzgórzu ruiny pozwalają wyraźnie dostrzec rangę tutejszej myśli architektonicznej i artystycznej. Potężne mury cytadeli kryją cerkiew św. Archaniołów z pięknymi freskami i zabytkową dzwonnicą oraz trzypiętrowy zamek, obecnie przekształcony w muzeum. Można w nim obejrzeć lokalne artefakty archeologiczne, XVI-wieczną armatę, freski władców Kachetii, a nawet… królewski wychodek. W zachodniej części Gremi są natomiast pozostałości dawnego targowiska i zabytkowa łaźnia, dekorowana perską i chińską ceramiką. Więcej o tym ciekawym miejscu, wpisanym na listę UNESCO, w artykule Zwiedzanie Gremi. Telawi – stolica Kachetii Byliśmy w dawnym centrum regionu, to teraz zajrzyjmy do obecnego. Współczesną stolicą Kachetii i jednym z ważniejszych w okolicy ośrodków handlowych jest Telawi. Miasto leży na zboczu wzgórza Ciw-Gombori, w paśmie Gomborskim, które oddziela Kachetię od innych regionów Gruzji. Telawi słynie z pokaźnej liczby… taksówek, ale przede wszystkim z orientalnego bazaru. Jeżeli wybieracie się na typowe gruzińskie zakupy – po wino, świeże owoce, warzywa, sery, mydło i powidło – to idealna lokalizacja! Na tym bazarze nakręciłem film Co można kupić w Gruzji za 50 zł? – jeden z najsłynniejszych materiałów wideo o Gruzji w polskim internecie i najchętniej oglądanych na moim kanale YouTube. W Telawi warto też zwiedzić mury Batonisciche, czyli fortecy i pałacu Herakliusza II, ostatniego króla Kachetii. Atrakcją miasta jest ponadto 900-letni platan. Dodatkowe informacje w artykule Zwiedzanie Telawi. Orientalny pałac w Tsinandali Rzut beretem od Telawi leży niepozorne miasteczko Tsinandali. Właśnie tutaj znajduje się orientalny pałac Aleksandra Czawczawadze, gruzińskiego arystokraty, poety, działacza społecznego i wojskowego. XIX-wieczna rezydencja, obecnie zamieniona w dom – muzeum rodziny Czawczawadze, obejmuje pałac pamięci, historyczną winiarnię i ogród krajobrazowy. Miejsce to trzeba koniecznie odwiedzić dla pięknych widoków i niesamowitych historii. Aleksander Czawczawadze był najlepiej wykształconym (znał kilkanaście języków) i najbogatszym szlachcicem XIX-wiecznej Gruzji. Przekształcił on posiadłość Tsinandali w kulturalne i intelektualne centrum kraju, a zapoczątkowana przez niego tradycja jest kontynuowana do dziś. W pałacu regularnie odbywają się wystawy, koncerty, wydarzenia literackie i kursy mistrzowskie. Odrestaurowana winnica wznowiła zaś produkcję wina. Choć Aleksander Czawczawadze miał na swoim koncie wiele osiągnięć, przez historię został zapamiętany przede wszystkim jako zdolny generał i równie utalentowany pisarz, uważany za ojca gruzińskiego romantyzmu. Losy jego rodziny, na wskroś oddające ducha epoki, wcale nie były jednak urzekająco romantyczne. Nieodwzajemniona miłość, ogromna fortuna, wielkie sukcesy, sromotne porażki i osobiste dramaty splatają się tu w niewiarygodną opowieść o rodzie książęcym, który na swoich barkach niósł chwilami aż zbyt wiele. Ochłonąć od wrażeń można w urokliwym parku otaczającym pałac. Ogród krajobrazowy w Tsinandali to pierwszy w Gruzji park w stylu europejskim. Został założony w XIX w. przez włoskich i niemieckich architektów krajobrazu. Majestatyczny starodrzew i egzotyczne bambusy nadają mu unikalny wygląd. W parku znajduje się też tzw. „pas miłości”. Legenda mówi, że jeśli zakochana para przejdzie przez niego z zamkniętymi oczami, będzie wieść szczęśliwe życie. Takiego wprawdzie nie uświadczyli córka Aleksandra, księżniczka Nino Czawczawadze, i jej luby – dramaturg Aleksander Gribojedow. Grób tragicznie zmarłego powieściopisarza znajduje się na górze Mtacminda w Tbilisi. Więcej ciekawostek o pałacu i rodzinie książęcej Czawczawadze w artykule Tsinandali. Historia gruzińskiego romantyzmu. Klasztor w Nekresi Wystarczy kawałek za Telawi przekroczyć rzekę Alazani i wdrapać się na wzgórze, aby 800 m znaleźć się w klasztorze Nekresi (IV–VI w.). Widoki stąd są fenomenalne! Gdy już sfotografujecie panoramę zielonych nizin, koniecznie ruszcie na zwiedzanie świątynnego kompleksu z kilkoma kaplicami, pałacem biskupim i ruinami osady. Z Nekresi wiążę się niewiarygodna historia o św. Abibosie, jednym z Trzynastu Ojców Syryjskich, który pewnego razu wziął kubeł zimnej wody i ugasił nią ogień płonący w lokalnej świątyni zoroastrystów. Nienawiść na tle wyznania i zasłużone bądź co bądź katusze – ot i przepis na uświęconego męczennika. Rokrocznie w klasztorze odbywa się święto Nekresoba. To jeden z przedchrześcijańskich zwyczajów na terenie Gruzji, podczas którego składa się ofiarę z młodych baranów. Więcej informacji o tym miejscu w artykule Zwiedzanie Nekresi. Klasztor i akademia nauk Ikhalto Jeżeli macie ochotę na więcej zabytków sakralnych – proszę bardzo! Zaledwie 10 km za Telawi znajduje się klasztor i akademia nauk Ikhalto. Moim zdaniem – i w słusznej opinii większości turystów – miejsce to nie różni się wielce od jakichkolwiek innych gruzińskich świątyń. Ten sam styl architektoniczny, podobne religijne freski i zabytkowe dewocjonalia. Osobiście zrezygnowałem ze zwiedzania Ikhalto na trasie organizowanych przeze mnie wycieczek po Kachetii, bo wolę wam pokazać obiekty o dużo większym znaczeniu dla gruzińskiego dziedzictwa kulturowego, takie jak wspomniane już Alawerdi, Gremi czy Nekresi. Zgadzam się też, że nadmiar atrakcji jednego typu może prowadzić do znudzenia, dlatego bez obaw możecie sobie Ikhalto odpuścić. Gdybyście tu jednak trafili, warto widzieć, że kompleks klasztorny został założony w VI w. przez św. Zenona, jednego z Trzynastu Ojców Syryjskich, a ufundował go król Dawid Budowniczy. W świątyni działała akademia, w której nauczano filozofii, retoryki, astronomii i geografii. Legenda głosi, że nauki pobierał tu gruziński wiesz narodowy Szota Rustaweli, autor poematu „Rycerz w tygrysiej skórze”. Więcej informacji w artykule o Ikhalto. Zespół klasztorny Szuamta Obiecuję, że to już ostatni z proponowanych przeze mnie zabytków sakralnych w Kachetii. Szuamta oznacza po gruzińsku „pomiędzy górami” – w takim oto malowniczym otoczeniu pasma górskiego Gombori odkryjecie niewielki zespół klasztorny. Żeński klasztor Achali Szuamta (Nowa Szuamta) pochodzi z XVI w., z kolei Dzweli Szuamta (Stara Szuamta) obejmuje cerkwie z VI, VII i VIII w., których architektura jest wzorowana na cerkwi Dżwari z Mcchety. W Achali Szuamta pochowano Aleksandra Czawczawadze, ojca gruzińskiego romantyzmu i właściciela orientalnego pałacyku w Tsinandali. Pomiędzy starą i nową częścią klasztoru prowadzi 2-kilometrowy szlak przez górskie lasy – idealna trasa, gdy macie ochotę na relaks wśród przyrody! Dodatkowe ciekawostki w artykule Cerkwie Szuamta na przełęczy Gombori. „Powietrzny chuligan” Jimi Maisuradze z Giorgeti Gdy będziecie zwiedzać winiarnie w Kwareli, możecie – mając chwilę dodatkowego czasu – zajrzeć w pobliskiej wiosce Giorgeti na cmentarz. Nie każdy lubi zwiedzać nekropolie, ale te gruzińskie są wyjątkowe, bo ich nagrobki ozdobiono w taki sposób, aby opowiedzieć o zmarłych coś ciekawego. I tak w Giorgeti odkryjecie grób Jimshera Maisuradze, zwanego krótko Jimim, przy którym stoi… śmigłowiec bojowy Mi-24. Jimi był asem przestworzy, legendarnym pilotem z czasów wojny domowej w Abchazji (1992–93), który umiał posadzić helikopter w nawet najtrudniejszych warunkach. Gdy lądował w Kachetii, w pobliżu rodzinnej wioski, ludzie wiwatowali. „Czarny pułkownik”, „powietrzny chuligan” – tak o nim mówili. Jimsher Maisuradze był wzorem dla towarzyszy, którzy pękali z dumy, mogąc z nim odbyć lot szkoleniowy. 26 grudnia 1992 r. pułkownik Maisuradze wyruszył na kolejny standardowy oblot i niestety już z niego nie powrócił. Zmarły pilot został odznaczony orderem za szczególne zasługi, poświęcenie dla narodu i ojczyzny. Przy jego grobie w Giorgeti przyjaciele z sił powietrznych postawili śmigłowiec Mi-24, częściowo zrekonstruowany ze sprzętu pozostawionego w dawnych sowieckich bazach lotniczych. Jimshera Maisuradze upamiętniono również w regionie Raczy, nadając jego imię jednej z ulic z miejscowości Oni. Imieniem Jimshera nazwano także pierwszą gruzińską whisky. Zdrowie bohatera! Pomnik „Ojciec żołnierza” w Gurdżaani Pozostańmy jeszcze przez chwilę w wojskowych klimatach. Tym razem w mieście Gurdżaani, leżącym na trasie z Tsinandali do Sighnaghi. Znajduje się tutaj pomnik „Ojciec żołnierza”, upamiętniający bohatera filmu o tym samym tytule. „Ojciec żołnierza” (1964, reż. Rezo Chkheidze, gruz. „ჯარისკაცის მამა”, ros. „Отец солдата”) opowiada o gruzińskim chłopie, który rusza na front II wojny światowej, aby odszukać w szpitalu rannego syna, porucznika brygady pancernej. Wskutek pechowego biegu wydarzeń kilkuletnia podróż starego ojca z Gurdżaani w Kachetii przez ZSSR do Berlina ma tragiczny finał w kwietniowy dzień 1945 r. (nie będę wam zdradzał jaki, sami obejrzyjcie). Radziecki plakat filmu „Ojciec żołnierza” | © ტორი (domena publiczna). W filmie jest też zawarta najpiękniejsza scena o miłości do winogron ever – ów fragment możecie obejrzeć pod tym linkiem. „Ojciec żołnierza” to dramat wojenny nakręcony w czasach radzieckich, lecz należący do nowego nurtu kina rosyjskiego. Nastrojowy obraz ukazuje już nie zbiorowość, lecz jednostkę z jej indywidualnymi uczuciami, myślami i rozterkami. Można nad tym podumać dłużej, odkrywając inne zakątki Gurdżaani. W mieście znajduje się cerkiew Kvelatsminda (VIII–IX w.), Muzeum Lokalnej Tradycji i Historii, muzeum Nato Vachnadze – aktorki i gwiazdy radzieckiego ekranu, a także słynne uzdrowisko Akhtala z zabytkowym ośrodkiem leczenia błotem. Muzeum Nato Vachnadze, Gurdżaani. Fot. Aleksey Muhranoff (domena publiczna). Akhtala, Gurjaani. Fot. Brute (domena publiczna).Cerkiew Kvelatsminda (Zaśnięcia Matki Bożej) w Gurdżaani. Fot. George Mel (domena publiczna). Twierdza Udżarma Wśród niemal nieznanych zabytków Kachetii jest prawdziwa perełka. Twierdza Udżarma leży na trasie z Telawi do Tbilisi, na malowniczym wzgórzu w pobliżu rzeki Iori. Już w starożytności okolica była ważna dla lokalnych pasterzy, wędrujących ze swoim bydłem z pastwisk letnich na zimowe. W III w. wzniesiono tu fortecę i niewielką osadę, dzięki której królowie Kartlii kontrolowali szlaki wiodące przez okoliczne góry i wąwozy. Podczas chrystianizacji Gruzji św. Nino postawiła w Udżarmie krzyż. Znaczenie twierdzy wzrosło w IV–V w. Król Wachtang Gorgasali, pomysłodawca przeniesienia stolicy kraju z Mcchety do Tbilisi, utworzył tu jedną ze swoich rezydencji i wzmocnił cytadelę, aby bronić się przed najazdem Persów. Na nic to się jednak zdało i w 502 r. ten słynny władca i niezłomny wojownik poległ w bitwie. Kolejne ataki na Udżarmę przypuścili Arabowie, którzy zdobyli twierdzę w 914 r. Poważnych zniszczeń z X w. dopełnił ponowny najazd Persów pod dowództwem szacha Abbasa z 1614 r. W XVIII stuleciu król Herakliusz II postanowił przywrócić Udżarmie świetność i rozpoczął odbudowę twierdzy. Zadania tego nigdy jednak nie dopełniono i dziś po potężnej fortecy zostały tylko malownicze ruiny. Więcej informacji w artykule Ruiny legendarnej twierdzy Udżarma. Dartlo i Omalo – historyczne wioski Tuszetii Jeżeli kachetyjskie drogi zaprowadzą was do rejonu Tuszetii, możecie się zatrzymać w Omalo. To jedna z historycznych wiosek w okolicy, słynących z kamiennych baszt obronnych. W górującej nad Omalo trzypiętrowej twierdzy Keselo (1230 r.) można zwiedzić muzeum etnograficzne poświęcone kulturze grup etnicznych Tuszetów i Bacbów. Za najładniejszą wioskę w Tuszetii uchodzi natomiast pobliskie Dartlo. Baszta Kvavlo, 6-piętrowa wieża warowna w centrum, ruiny średniowiecznych twierdz i pnące się na wzgórzach kamienne domy wernakularne (karseani) nadają osadzie magiczny klimat. Z dala od cywilizacji znajdziecie wiele pomysłów na aktywny czas wolny na łonie natury: trekking, piknik, przejażdżki konne. Na koniec pełnego wrażeń dnia zafundujcie sobie lokalne piwo Aludi. Niezapomnianych emocji dostarczy wam zresztą już sam przejazd do Tuszetii, po jednej z najniebezpieczniejszych dróg świata. Wybierając się tu na własną rękę, koniecznie wynajmijcie samochód z doświadczonym kierowcą, znającym lokalne warunki drogowe. Uczulam, że trasa wiodąca przez przełęcz Abano (2926 m na skraju szczytów Wysokiego Kaukazu, jest sporym wyzwaniem i skutecznie podnosi poziom adrenaliny. Więcej informacji, ciekawostek i pomysłów na wycieczki po Tuszetii tutaj i tutaj. Dolina Pankisi – wioski Kistów poza szlakiem Z dala od utartych szlaków turystycznych kusi dolina Pankisi. Od XIX w. ten przepiękny rejon na północy Kachetii jest domem dla Kistów, gruzińskich Czeczenów. Uciekli oni do Gruzji przed rosyjską ekspansją na północy Kaukazu i religijną radykalizacją własnego kraju (niektóre źródła historyczne podają, że ta grupa etniczna zjawiła się w Gruzji już w XVI w.). Kistowie zasymilowali się z Gruzinami, zachowując przy tym wiele elementów własnej kultury: język (mówią dialektem kistyńskim, spokrewnionym z językiem czeczeńskim), oryginalne tradycje, surową etykietę rodzinną oraz nietypową wiarę – islam sunnicki z praktykami sufizmu, religię ludową z animistycznym pierwiastkiem pogaństwa. Kistowie żyją skromnie i trudnią się głównie rolnictwem. Odwiedzić ich można w 16 wioskach, rozrzuconych w okolicach wąwozu Pankisi. Zatrzymać się warto choćby w Duisi. Mieszka tu i prowadzi hotel kobieta, o której pisał polski dziennikarz i reportażysta Wojciech Jagielski w głośnej książce „Wszystkie wojny Lary”. Ciekawostkami Duisi są też muzułmański cmentarz i zabytkowe meczety. Przy odrobinie szczęścia ujrzycie w świątyni obrzęd zikr – ekstatyczną modlitwę, której towarzyszą śpiewy, klaskanie i tupanie. Zikr praktykują hadżistki, członkinie unikalnego w skali światowej kobiecego bractwa sufickiego, które założył szejk Kunta-hadżi Kiszyjew. Wędrując przez Pankisi, koniecznie odwiedźcie też Horadżo. To opuszczona, odcięta od cywilizacji wieś sprzed 200 lat, którą od pięciu pokoleń zamieszkuje tylko jedna rodzina. Dom Osmana i jego bliskich to istne muzeum, pełne zabytkowych, lecz nadal używanych sprzętów i ozdób, wywodzących się z tradycji Kistów. U Osmana znajdziecie nocleg, coś na ząb i ze wszech miar inspirującą gościnę. W wiosce możecie ponadto obejrzeć zabytkowy cmentarz kistyński, a w pobliżu – zatrzymać się na odpoczynek przy huczącym wodospadzie. Na trasie pomiędzy Omalo w Tuszetii a wąwozem Pankisi kryje się również Czhatana. W tej maleńkiej osadzie pasterskiej przebywają od maja do września dwie kistyńskie rodziny, które wypasają bydło na pobliskich łąkach. Brak prądu, nocleg na drewnianych ławach, woda noszona ze źródła i gotowana nad prowizorycznym paleniskiem są tu codziennością. Osadnicy doją krowy, robią ser, pielą ogródki. Czasem zajrzą na lokalne cmentarze, kistyński i gruziński. Gdy pogoda nie sprzyja, zaszywają się w swoich chatkach z kamieni i drewna, by oddać się szydełkowaniu, rozmyślaniom i snuciu czchatańskich legend: o jaskini nad wioską, gdzie słychać podobno szum morza, i o jeziorze Sakwawizgori, gdzie utonęli spragniony baran i próbujący go ratować pasterze, znalezieni martwi rzekomo aż na Morzu Czarnym. Tutaj czas się zatrzymuje. Atrakcje przyrodnicze Kachetii Zwiedzając zabytki Kachetii, niejednokrotnie zetkniecie się z bogactwem lokalnej przyrody. To niesamowite, że na relatywnie niewielkim obszarze występuje tak ogromne zróżnicowanie krajobrazów: od sięgających chmur szczytów Kaukazu przez malownicze doliny rzek po surowe stepy. Rezerwat Waszlowani – gruzińska sawanna Poszukiwania przyrodniczych wrażeń prowadzą w Kachetii do wielu oszałamiających miejsc. Jednym z nich jest rezerwat Waszlowani, zwany gruzińską sawanną. Park Narodowy Waszlowani znajduje się w południowo-wschodniej Gruzji, tuż przy granicy z Azerbejdżanem, na wysokości 100–900 m Jego pejzaż tworzą stepy, półpustynie, sawanny, a także bagna, bory jałowcowe i sosnowe. Znajdziecie tu trzy pomniki przyrody: zalesiony wąwóz rzeki Alazani (doskonały na piknik i wędkowanie), wąwóz Orła (Arciwis Cheoba) i wulkany błotne (Takti-Tepe). Ponadto ujrzycie 1000-letnie drzewa pistacjowe, marsjańskie nagie skały, malownicze kaniony (jak Pantishara, słynący z „miasta jaskółek”) oraz ukwiecone wzgórza. Miłośnicy fauny mogą z kolei podążyć tropem niedźwiedzi, rysi, wilków, lampartów, hien, szakali, lisów, dzików, borsuków, jeżozwierzy, sępów i dropów. Chętni mogą się udać do parku podczas organizowanej przeze mnie wycieczki off-roadowej Gruzja 4×4 z Tuszetią i Waszlowani 9 dni. Wstęp do parku Waszlowani jest płatny (5 GEL za bilet + 5 GEL za samochód z kierowcą na off-road), trzeba też mieć ze sobą dowód osobisty albo paszport, ponieważ rezerwat leży w strefie przygranicznej. Park Narodowy Lagodechi Wymarzonym miejscem dla pasjonatów natury jest również Park Narodowy Lagodechi. Leży on na wschodzie Gruzji, rzut beretem od azerbejdżańskiej granicy. Ten najstarszy i jeden z największych rezerwatów przyrody w Gruzji założył w XIX w. polski botanik Ludwik Młokosiewicz. Szczegółowo o tym zasłużonym dla Gruzji Polaku piszę w artykule o polskich zesłańcach na Kaukaz. Młokosiewicza wspominam ponadto w tekście o zwiedzaniu Lagodechi – pobliskiego miasteczka, w którym znajduje się grób tego polskiego botanika. W Lagodechi mieszkał także mój ojciec, który swego czasu prowadził tu Dom Polski. Nagrobek Ludwika Młokosiewicza w Lagodechi. Wracając do Parku Narodowego Lagodechi – szykujcie się na niezapomnianą wędrówkę w pięknych okolicznościach przyrody! Zaawansowanym łazęgom polecam całodzienny trekking do wodospadu Gurgeniani o imponującej wysokości 40 m (dystans 16 km, szlak czerwony; po drodze trzeba kilkukrotnie pokonać rzekę – przydadzą się solidne, nieprzemakalne buty o dobrej przyczepności). Jeżeli nie chcecie się porywać na taką eskapadę, nic straconego. Rezerwat urzeka widokami w każdym zakątku i może się pochwalić wspaniałymi okazami fauny i flory. W parku występuje blisko 1500 gatunków roślin, niemal 40 gatunków ssaków ( kozice, wilki, rysie, niedźwiedzie), 120 gatunków ptaków (np. orły, sowy), 13 gadów, 4 płazów i 1300 owadów, z których większość znalazła się tu z inicjatywy Ludwika Młokosiewicza. Wędrówkę możecie tak zaplanować, aby na koniec dnia zaliczyć piknik przy rzece Ninoskhevi. Wstęp do parku jest darmowy. Chcąc odwiedzić położone kawałek za rezerwatem jezioro Czarnej Skały należy pamiętać o zabraniu ze sobą dowodu osobistego albo paszportu na wypadek spotkania z gruzińską strażą graniczną (jest to obszar przygraniczny). Jeziora Kwareli, Ilja i Lopota Kolejną atrakcją przyrodniczą Kachetii są trzy sztuczne jeziora: Ilja, Kwareli i Lopota. Stworzono je za czasów urzędowania Miszy Saakaszwilego. Były prezydent Gruzji uznał, że Kachetia, typowo rolniczy region nastawiony na uprawę winorośli, ma wszelkie atuty, które przyciągną tu na wypoczynek bogatych Gruzinów i obcokrajowców. Saakaszwilemu do pełni szczęścia brakowało tylko jednego: wody. Ale za jego prezydentury niemal nie było rzeczy niemożliwych – od ręki znaleziono pieniądze i sprywatyzowano tereny pod budowę sztucznych akwenów. Nad ich brzegami wyrosły stylowe hotele z restauracjami serwującymi kachetyjskie wino, własnymi piwniczkami marani, strefami SPA i fitness, salami konferencyjnymi, atrakcjami dla dorosłych i dzieci. „To rzeczywiście cud, co tu widzimy” – pisał były prezydent, zachwycony efektami swojego pomysłu. Jednym z jego oczek w głowie było jezioro Ijla, znajdujące się na północnym zachodzie miasta Kwareli i nazwane tak na cześć Ilii Czawczawadzego, gruzińskiego pisarza i działacza społecznego. Po wschodniej stronie miasteczka powstało zaś jezioro Kwareli, szerzej znane jako rezerwuar Chala. Trzecie ze sztucznych jezior, Lopota, zlokalizowano 35 km dalej, w wiosce Napareuli – słynna winnica Twins Wine Cellar rodziny Gamtkitsulaszwili leży 5 km stąd. Wszystkie trzy jeziora mają dość toporną linię brzegową i tylko gdzieniegdzie można odnaleźć coś w stylu zatoczki. Ale czysta woda, ładne pomosty i ścieżki spacerowe dookoła, wśród malowniczych krajobrazów gór Kaukazu, rzeczywiście robią sympatyczne wrażenie i pozwalają odetchnąć od świata w nader luksusowych warunkach. Przy tej okazji wspomnę o pewnej ciekawostce. Micheil Saakaszwili miał w Kachetii dom, odebrany mu potem wraz z całym majątkiem przez kolejny rząd Gruzji. Droga prowadząca w okolicy tego domu była zamknięta i pilnie strzeżona przez żołnierza, który nie przepuszczał w pobliże rezydencji nikogo postronnego. Widziałem to na własne oczy, gdy lata temu jeździłem po Gruzji z pomocą charytatywną dla lokalnej Polonii i potrzebujących Gruzinów. Popularna anegdota głosi, że pewnego razu zjechali tu czarnymi autami panowie w gajerach, przepędzili turystów i lokalsów, bo Saakaszwili przyleciał helikopterem na jogging. Nie wiem, czy to prawda – ale już niewiele jest w stanie zdziwić mnie, gdy chodzi o osobę byłego prezydenta Gruzji. Wulkany błotne, orzechowce i inne cuda Kachetii Wymienione przeze mnie miejsca to oczywiście nie wszystkie atrakcje przyrodnicze Kachetii. Ciekawostkami regionu są także wspomniane już jezioro Czarnej Skały (Grdzeli, გრძელი ტბა; 2800 m leży za rezerwatem Lagodechi w kierunku granicy z Rosją), jezioro Samotne (მარტოტის ტბა; 2830 m leży nieopodal Lagodechi) albo jezioro Oreti (ორეთის ტბა; 2650 m leży ok. 9 km za wioską Omalo). Interesujące są również wulkany błotne Kilakupra (współrzędne: 41°20’ 45°46’ Park Narodowy Tuszetii, Park Narodowy Korugi (w gminie Sagaredżo) czy też Kakliskuri – pomnik przyrody nad brzegami rzeki Alazani w postaci dziko rosnących drzew orzecha włoskiego (współrzędne: 41°21’ 46°39’ Atrakcją są również gruzińskie rzeki, zachwycające kamienistym dnem i wartką wodą w kolorze błękitu. To czysta przyjemność urządzić w takim miejscu piknik albo zanocować w namiocie, pod rozgwieżdżonym niebem Kaukazu. Gdzie spać w Kachetii? Noclegi w winnicy i nie tylko Jeżeli już przyjedziecie do regionu, którego bogactwem jest wino, skuście się na noclegi w winnicy w Kachetii. Polecam dwa miejsca: hotel przy winnicy Twins Wine Cellar w Napareuli, o której szerzej rozpisywałem się w dziale o winnicach Kachetii;hotel i marani w Kisiskhevi – miejsce to założył Davit Turkestanishvili. Jego wino z endemicznego szczepu Saperavi zdobyło brązowy medal na Międzynarodowych Targach Wina w Krakowie ENOEXPO. Davit Turkestanishvili prowadzi również gruzińską restaurację Rusiko w Warszawie (al. Ujazdowskie), która wygrała jeden z kulinarnych plebiscytów. Lost Ridge. Źródło: Facebook. Poza tym na nocleg w Kachetii mogę zasugerować kilka innych ciekawych miejsc: Lopota Lake Resort & Spa w Napareuli, pięknie położony ośrodek nad jeziorem Lopota, hotel 3* Chateau Mere w Telawi,pensjonat Nato i Lado albo droższy Hotel Brigitte w Sighnaghi lub zajazd Lost Ridge Inn w pobliżu miasta (dodatkowe informacje tutaj). W regionie znajdziecie też wiele innych wartych uwagi opcji noclegowych na każdą kieszeń. Ceny zaczynają się od ok. 40 zł za dobę. Zofia i Jerzy Ciemnołońscy, właściciele firmy Markfilm Kasia i Mikołaj Grajnertowie, oraz popularne krakowskie sommelierki Kasia i Iza, znane z projektu Poznaj Smak Gruzji, z którym niestety mam pod górkę. Lagodechi 2016. W ramach ciekawostki dodam, że przez 10 lat w Lagodechi działał też legendarny guesthouse Polski Dom, prowadzony przez Jerzego i Zofię Ciemnołońskich, mojego ojca i jego żonę. Zdjęcia: Mikołaj Grajnert, Kuba Domański, Ivane Goliadze, Jan Bożek, Bartłomiej Rozkładaj, Krzysztof Nodar Ciemnołoński, Shutterstock. Wszystkie teksty na blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie w jakikolwiek sposób w mediach, mediach społecznościowych, programach wycieczek, itd. W szczególności tyczy się to firm odpowiedzialnych za projekt „Poznaj Smak Gruzji” czyli według mojej wiedzy Malinova sp. z sp. k., Click Automation sp. z oraz oddzielnych firm Weco-Travel sp. z i Weco-Travel Services sp. z w związku z toczącymi się sporami o możliwe wykorzystanie moich treści. Powyższe firmy otrzymały przedsądowe wezwania do zapłaty. Jeśli nie otrzymam odpowiedzi w terminie to możliwe, że skieruję sprawy do sądu. Więcej na ten temat przeczytacie na fanpejdżu na Facebooku. Moje wycieczki do Kachetii Zachęcam was do odkrywania malowniczej Kachetii na własną rękę. Serdecznie zapraszam was także na organizowane przeze mnie wycieczki po tym regionie Gruzji. Możecie zwiedzić ze mną Kachetię szlakiem wina, zabytków, kultury, historii, przyrody – do wyboru, do koloru! Jeżeli szukacie wycieczki do Gruzji skrojonej na miarę – skontaktujcie się ze mną, a opracuję dla was indywidualną trasę, dopasuję budżet wyprawy do waszych oczekiwań i zapewnię wam pełną opiekę od pierwszego telefonu/maila po każdy kilometr naszej wspólnej eskapady! Wino z winogron to jeden z najszlachetniejszych trunków, charakteryzujący się doskonałymi walorami smakowymi. Dla wielu miłośników złożonych i ciekawych smaków to właśnie wino jest trunkiem budzącym najwięcej emocji. Domowe przygotowanie tego napoju nie jest tak trudne jak mogłoby się wydawać. O ile przestrzegamy ściśle ustalonych zasad, wino robi się samo. Jak zrobić wino z winogron krok po kroku? Co trzeba wiedzieć na ten temat? Zobacz nasz przydatny tutorial dla początkujących winiarzy. Wino z winogron a wino gronowe to dwa różne trunki - warto zaznaczyć to już na samym początku. W pierwszym przypadku napój powstaje przy udziale wody i cukru. Wino gronowe jest natomiast przygotowywane zgodnie z zasadami sztuki enologicznej, według której najważniejszy składnik to winogrona. Dla początkującego winiarza może wydawać się to dosyć skomplikowane, jednak gdy pozna się podstawy, okazuje się, że obróbka owoców wcale nie wymaga wiele wysiłku. Jak zatem zrobić wino z winogron? Poniżej przedstawiamy porady, które stanowią sekret tej fascynującej sztuki. Jak zrobić wino z winogron? Wino z winogron wymaga użycia odpowiedniego surowca. Owoce powinny być dojrzałe, ale nie przejrzałe. Do przygotowania trunku mogą posłużyć wszystkie odmiany winogron, jednak najlepsze będą te, które nadają się do przerobu. Nie zmienia to faktu, że wino z winogron ogrodowych również może smakować wyśmienicie. Poza surowcem potrzebne będą odpowiednie naczynia. Wiele osób wytwarza wino przy użyciu tradycyjnych gąsiorów (co nie jest błędem), jednak te znacznie lepiej nadają się do dłuższego leżakowania napoju. Wynika to z faktu, że w butlach i dymionach dość trudno jest zachować czystość, niezbędną w procesie wytwarzania wina. Czego więc warto użyć? Bardzo dobre rozwiązanie to pojemniki fermentacyjne. Takie naczynia są nie tylko bardzo higieniczne, ale także wygodne i łatwe w użyciu - mogą posłużyć zarówno do fermentacji wina, jak i do maceracji gron. Niezbędne minimum to 2 pojemniki z rurką fermentacyjną (proces wymaga przelewania wina). Jeżeli jednak nie mamy takich pojemników lub gdy nie chcemy ponosić dodatkowych kosztów, wystarczą gąsiory, należy jednak pamiętać, że w tym przypadku trzeba bardziej przyłożyć się do kwestii utrzymania czystości. Niezbędnym akcesorium jest także cukromierz. To urządzenie pozwala określić najważniejszy parametr surowca, jakim jest poziom cukru. Na tej podstawie określa się stopień dojrzałości owoców i możliwą do uzyskania zawartość alkoholu. Wartość poziomu cukru jest określana w stopniach Blg - 1 stopień to 10 g cukru w litrze moszczu. Minimalna wartość dla win czerwonych to 22 stopnie Blg, natomiast dla win białych - 20 stopni Blg. Pierwszym etapem wytwarzania trunku jest przygotowanie surowca. Proporcje na wino powinny zakładać wydajność na poziomie około 50 %. Oznacza to, że do uzyskania 20 l wina, niezbędne jest 40 kg winogron. Na początku winogrona należy obrać z szypułek i liści, jednocześnie odrzucając jednostki nadgnite, pleśniejące i z wyraźnymi uszkodzeniami. Wyselekcjonowane winogrona dokładnie myjemy. Po przygotowaniu owoców, możemy przystąpić do procesu. Pierwszy etap to wyciśnięcie moszczu, przy czym należy pamiętać, że inaczej wygląda wytwarzanie win czerwonych a inaczej białych. Jak zrobić wino z ciemnych winogron? Wino z winogron ciemnych nie bierze swojej barwy z soku owocowego, ten jest biały. Barwnik zawarty jest w skórce. Aby nadać trunkowi pożądany kolor, owoce należy poddać maceracji. W pierwszej kolejności owoce dokładnie zgniatamy i dodajemy do nich drożdże. Dobrym wyborem są drożdże w proszku, które namnażają się w zaledwie kilkanaście minut. Wymagają one uwodnienia, poprzez dodanie niewielkiej ilości przegotowanej i ostudzonej wody. Dokładna instrukcja postępowania, łącznie z czasem, po którym drożdże należy dodać do moszczu, zawarta jest na opakowaniu każdego produktu. W tym momencie, fermentacji poddawana jest cała miazga, czyli sok i skórki. Zgniecione owoce z dodatkiem drożdży należy pozostawić w otwartym naczyniu (w miejscu wolnym od zanieczyszczeń oraz insektów) i mieszać co kilka godzin. Dopiero gdy z winogron wydobędzie się cały kolor, można uznać, że maceracja dobiegła końca. Następnym krokiem jest wyciśnięcie młodego wina do drugiego naczynia, gdzie odbędzie się dalszy proces fermentacji. Jak zrobić wino z białych winogron? Wino z winogron białych nie wymaga maceracji. W tym przypadku, po rozgnieceniu owoców, do pojemnika fermentacyjnego wyciskamy czysty sok, do którego następnie dodajemy drożdże (przygotowane według instrukcji przedstawionej powyżej). Dalsze etapy postępowania są wspólne dla obu rodzajów win. Pojemnik fermentacyjny musi być szczelnie zamknięty, a rurka fermentacyjna - wypełniona wodą. Dzięki temu do komory nie dostanie się tlen czy zewnętrzne zanieczyszczenia, jednak dwutlenek węgla, będący produktem procesu fermentacji, znajdzie ujście. Fermentacja burzliwa potrwa ok. 14 dni (zależnie od warunków, może zakończyć się wcześniej). Gdy ustanie, wino należy ściągnąć, pozostawiając na dnie osad drożdżowy. Po przelaniu trunku do czystego pojemnika z rurką fermentacyjną, należy poczekać do powstania kolejnego osadu. Gdy to nastąpi, ponownie ściągamy wino i przelewamy do czystego pojemnika. Wszystkie procesy zachodzące w trunku dobiegną końca, gdy będzie on klarowny. Przed zabutelkowaniem, należy jednak odczekać kilka miesięcy. Czas ten jest niezbędny do pełnego ustabilizowania napoju. Trzeba pamiętać, że wino powinno leżakować w chłodnym pomieszczeniu. Jak zrobić wino z winogron bez drożdży? Warto podkreślić, że dodanie drożdży nie jest obowiązkowym etapem produkcji wina gronowego. Wynika to z faktu, że na skórce żyje ich dzika odmiana. Aby więc wykorzystać ich "moc", owoce należy oczyścić z pajęczyn i owadów, ale pod żadnym pozorem nie można ich myć. Warto jednak zaznaczyć, że zachowania drożdży naturalnie bytujących na skórce nie da się do końca przewidzieć, zatem efekty mogą być różne. Wino z winogron – ile cukru dodać do różnych rodzajów? Wino z winogron, w odróżnieniu od wina gronowego, wymaga dodania cukru i wody. To postępowanie nie jest zgodne z podstawami sztuki enologicznej, jednak za takim krokiem przemawia jeden podstawowy aspekt - w ten sposób łatwiej jest uzyskać wino inne niż wytrawne. Jeżeli przygotowujemy wino z winogron bez cukru (czyli wino gronowe), decyduje o tym moment przerwania fermentacji. W ten sposób powstaje cukier resztkowy. Jeżeli mówimy o winie z winogron, za smak i zawartość alkoholu odpowiada przede wszystkim ilość dodanego syropu cukrowego. Aby go przygotować, we wrzącej wodzie należy rozpuścić właściwą ilość cukru (objętość wody powinna wynosić 50 proc. zawartości cukru). Po przestudzeniu, syrop należy dodać do moszczu, tworząc w ten sposób nastaw. Ważne: nie wlewamy od razu całego syropu, proces ten rozkładamy na 2-3 etapy. Nastaw powinien odstać 7 dni (w naczyniu z rurką fermentacyjną). Po tym czasie, sok odcedzamy do czystego naczynia. Dalsze etapy postępowania są już znane. Aby uzyskać jeden litr alkoholu, konieczne jest użycie 1,7 kg cukru i na tej podstawie powinien bazować przepis na wino z winogron. Oczywiste jest, że im więcej cukru dodamy, tym słodszy będzie smak. A co z zawartością alkoholu? Aby uzyskać wino lekkie, zawierające 7-9 % alkoholu, należy wykorzystać następujący wzór: 7 % (dolna granica) x 10 = 70 ml alkoholu/litr; 70 x 1,7 = 119 g cukru/litr. Uzyskany wynik mnożymy przez całkowitą objętość napoju, czyli jeżeli przygotowujemy 20 litrów wina, potrzebujemy 2380 g cukru (2,38 kg). Analogicznie postępujemy, gdy chcemy uzyskać wino stołowe (9–13 proc. alkoholu) lub deserowe (13–18 proc alkoholu). Liczba postów: 51 Liczba wątków: 1 Dołączył: 03 2010 Lokalizacja: Warszawa Nastrój: Coś mnie korci ale nie wiem co. Hej. Po pozytywnym doświadczeniu z winem z zestawu, z którego wykorzystałem tylko koncentrat z winogron i drożdże, postanowiłem poszukać tańszego i lepszego surowca. Koncentrat z zestawu zawiera konserwant siarkowy, co mi sie wybitnie nie podoba. Sok Fortuny piszą że jest bez konserwantów i bez cukru. Zmierzyłem blg takiego soku. Wynik - 17, więc powinien się wprost nadawać do fermentacji. Smak rozcieńczonego koncentratu z zestawu do złudzenia przypomina sok Fortuny. Podejżewam że to jest bardzo podobny koncentrat. Zestaw do wina na 23l kosztował mnie 120 zł. Frisko dostarcza do domu taki sok w cenie zł / l, więc 23 l to 112zł plus dostawa. Wychodzi mniej więcej to samo, ale nie zawiera tych substancji na E i siary. Można też kupić koncentrat z którego wytwarzają sok, tyle że opakowanie to beczka 200kg Sterylizowany sok sam nie zacznie fermantacji. Trzeba dodać matkę drożdżową. Zastanawiam się nad rasą drożdży. Chyba Burgund nieprawdaż? Czy trzeba sok dokwasić cytryną? No nic, zaryzykuję nieco ponad dwie stówki. Zamówiłem 50l soku. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Akurat pofermentuje ze 2 miesiące i zwolni naczynia pod winogrona z ogródka. Liczba postów: 70 Liczba wątków: 3 Dołączył: 07 2009 Lokalizacja: Gliwice Nastrój: Z zawodu dyrektor... Uuuu, drogie przedsięwzięcie. Za tą kase wolałbym kupić sprzęt, Liczba postów: Liczba wątków: 51 Dołączył: 04 2003 Lokalizacja: Białystok Ale to się na różowe "Rose" tylko nadaje. Nie mówię, że to źle - dobre rose jest dobre i można podawać prawie do wszystkiego (o ile nie będzie słodkie) - tylko nie zdziw się, że nie będzie to wino czerwone o mocnym kolorze i budowie (brak tanin, barwniki nawet o ile są na jakimś średnim poziomie to bez związania taninami jeszcze częściowo wypadną w czasie dojrzewania). Liczba postów: 51 Liczba wątków: 1 Dołączył: 03 2010 Lokalizacja: Warszawa Nastrój: Coś mnie korci ale nie wiem co. Ten sok jest ciemny jak atrament. Ciemniejszy niż rozcieńczony koncentrat z zestawu do Merlota. Zjaśnieje pod wpływem fermentacji? Nie będę dolewał wody, chyba że parę litrów syrupu z cukru jak drożdże wszystko zjedzą a powstanie cienkusz. Mam taninę z tego zestawu winiarskiego. Nie dolewałem bo winko wyszło przednie i o ładnej barwie ( zdjęcie) Jakie drożdże? Burgund, jak do czerwoniaka z winogron z ogródka? Nie znalazłem na forum opisu takiego eksperymentu. Czy może ktoś już próbował? Będę relacjonował postępy i wyniki. Czy rose czy rogue, 40l wina za dwie stówki i stosunkowo wygodna produkcja - warto zaryzykować. php55S7hl (Rozmiar: 20 KB / Pobrań: 304) Liczba postów: Liczba wątków: 16 Dołączył: 11 2009 Lokalizacja: Wzgórza Trzebnickie Ja kiedyś zrobiłem wino z winogron (nie gronowe, sporo wody w nim było), wytrawne 15%, jak postało dosłodziłem właśnie sokiem winogoronowym z fortuny - efekt bardzo dobry. Wino sklarowało się powtórnie szybko. Miało bardzo ładny aromat winny (z tego soku) i smak też dobry. Miało mniej garbników i tanin niż gronowe, ale to przez spory dodatek wody do winogron. Ale wszystkim bardzo smakowało, wyszło lekkie w samku wino, które "nie wykręcało" a miało dobry smak i bardzo ładny aromat. Jak masz tak dużo tego soku to możesz poeksperymentować Liczba postów: 51 Liczba wątków: 1 Dołączył: 03 2010 Lokalizacja: Warszawa Nastrój: Coś mnie korci ale nie wiem co. Dzięki za doświadczenie. Frisco przywiozło soczek. Sok ma blg 17 Według opisu na etykiecie 100 ml soku zawiera: 150g węglowodanów w tym g cukru - to się przyda do obliczeń Białko / Protein 5g Tłuszcz 2g w tym nasycone kwasy tłuszczowe błonnik pokarmowy 1g sód Założyłem kwasowość soku 7g/l sok w smaku jest mało kwaśny więc założyłem mniej niż wartość z kalkulatora (9) nie wiem czy dobrze może ktoś wie jak to zmierzyć? W takim razie według kalkulatora win: Wino wytrawne 50l 14% alk: sok - woda - cukier kg Wino półwytrawne 50l 14% alk sok - woda - 0 l cukier kg kwasek Wino półsłodkie 50l 14% alk sok - woda - 0 l cukier kwasek Wino słodkie 50l 14% alk sok - woda - 0 l cukier kwasek g Chyba zrobię po swojemu jako wino półwytrawne, ale nie będę dokwaszać i stopniowo będę dodawał jak najgęstszy syrop z cukru w miarę spadku blg, dokonując organoleptycznego pomiaru słodkości i zaw alkocholu. Ta metoda dobrze się sprawdziła w poprzednich winach. Balon 54l Wino półwytrawne 50l 14% alk sok - - dam na początku 40l potem podopełniam sokiem do 50l żeby przy burzliwej fermentacji nie wyskoczyło z balonu. woda - 0 l pewnie na syrop wyjdzie ze 3-4l cukier - kg docelowo dodawany stopniowo jako syrop kwasek - nie będę dokwaszał, chyba że wyjdzie mdłe to dokwaszę cytrynami. drożdze byrgund 38 Zamoyscy 2 opakowania pożywka 15g wziąłem tę z wina rodzynkowego Przy 17 blg nastawu wg. teorii fermentacja powinna ruszyć bezproblemowo. Właściwie nic nie dodaję do soku na początku, prócz matki i pożywki, więc nie powinno nic się popsuć na samym początku. Cukru, wody, kwasu zawsze można dodać w miarę postępów fermentacji nieprawdaż? Czy ktoś widzi jakiś istotny błąd? Liczba postów: Liczba wątków: 28 Dołączył: 09 2005 Lokalizacja: San Quentin ;) Nastrój: Lepiej mieć brzuch od piwa ,niż garb od roboty. Wody nie dodawaj wcale. Cukier rozpuść w soku. Kwasek ewentualnie na koniec jak będzie za mała kwasowość. Dodał bym chociaż trochę taniny. MALUTKI KIELISZEK NIE DOJDZIE DO KISZEK !!! \"DOBRY NA WSZYSTKO ŚRODEK:- ZE SPIRYTUSEM MIODEK\" ......50 ml wódki przed posiłkiem zabija wszystkie znane wirusy i bakterie.............100 ml nawet te nieznane ..... Liczba postów: 51 Liczba wątków: 1 Dołączył: 03 2010 Lokalizacja: Warszawa Nastrój: Coś mnie korci ale nie wiem co. 2010/09/04 Na wszelki wypadek, żeby sprawdzić jak soczek fermentuje zrobiłem nastaw z 4l, bez żadnych dodatów poza kilkoma gramami pożywki, no i z trzydniową matką drożdży burgund 38 Zamojscy. Już następnego dnia zaczęło bulgotać i pienić się tak moco, że piana dostawała się do rurki fermentacyjnej. 2010/09/13 Zrobiłem pomiar blg = 6. Spadło z 17-tu. Nastaw jest bardzo mętny, ale ma ładny zapach i nie najgorszy smak. Czuje się alkohol. Chyba trzeba będzie wkrótce dosłodzić, według kalkulatora ze 600g, ale może jak spadnie tak do blg=2. Kolor jest nadal ciemny, tyle że mętny. Chyba można uznać że soczek nadaje się do fermentacji i zastanawiam się czy już wstawić właściwy nastaw 40l i na nim robić dalsze eksperymenty tylko zostawić odpowiednio dużo miejsca pozostawić na to spienianie się, czy może doprowadzić eksperyment z 4l próbką aż do końca burzliwej fermentacji po dosłodzeniu? Śpieszyć się nie muszę bo zamknięty w kartonach sok jest bardzo trwały. Liczba postów: 51 Liczba wątków: 1 Dołączył: 03 2010 Lokalizacja: Warszawa Nastrój: Coś mnie korci ale nie wiem co. 2010/09/20 Bardzo spowolniła fermentacja. Blg = -1 Dodałem 500g cukru rozpuszczonego w 300g wody. Blg wzrosło do 11 fermentacja ruszyła ponownie. Winko mętne ale po dodaniu syropu ma smaczek całkiem dobry i nabrało mocy. Liczba postów: Liczba wątków: 1 Dołączył: 08 2010 Lokalizacja: PL Nastrój: Wytrawny ;) Fortuna produkuje również soki: 20% wiśnia, 80% czerwone winogrono 20% czarna porzeczka, 80% czerwone winogrono. Wydaje mi się, że daje to możliwości wzbogacenia bukietu poprzez niewielki dodatek któregoś z nich. Co do kwasu, to sądzę, że raczej nie będzie potrzebny taki dodatek. Sok jest słodki (nawet bardzo, co potwierdza BLG), a cukier maskuje kwas. Zaryzykuję, że może w wersji wytrawnej być za bardzo. Czekamy na dalszy ciąg relacji. Liczba postów: 51 Liczba wątków: 1 Dołączył: 03 2010 Lokalizacja: Warszawa Nastrój: Coś mnie korci ale nie wiem co. 2010/10/04 Dokonałem pomiaru BLG. Wynik 3 Fermentacja już bardzo powolna. Analiza organoleptyczna: Winko mocne Całkowicie jeszcze mętne Całkiem smaczne - półsłodkie / półwytrawne łagodne. Pewnie pomiar zawartości cukru zakłócony jest sporą zawartością alkoholu i temperaturą pomiaru - 22st zamiast 20. Barwa ciemna tak jak ten soczek. Nic narazie nie wyblakło. Wygląda że będą z tego ludzie, tylko żeby się sklarowało. Chciałbym już nic więcej nie dodawać tylko ściągać z nad osadu. Czeka obok 40l soku na pełny nastaw - to tylko próbka czy warto sok zużyć na wino czy wypić jako sok. Liczba postów: 51 Liczba wątków: 1 Dołączył: 03 2010 Lokalizacja: Warszawa Nastrój: Coś mnie korci ale nie wiem co. 2010/10/08 Fermentacja dalej spowalnia BLG = 2 winko nadal mętne, ale smaczne i mocne. Doświadczenia z małym nastawem wskazują że wino powinno się udać. Wstawiłem zatem dziś rano główny nastaw. 33l soku pracująca matka z dwóch torebek drożdży burgund 38 - Zamojscy (2 dzień) 12g pożywki Pozostawiłem 8l soku, aby w nim rozpuszczać cukier do dosładzania a nie w wodzie i żeby w gąsiorze było jeszcze sporo miejsca na pianę. Mały nastaw miał za mało miejsca i piana wyłaziła rurką. Sok zawsze można dodać a zamknięty jest bardzo trwały. Tem mały nastaw będzie mi służył do weryfikacji ile cukru dodawać itd. Wygląda imponująco. Kartoniki umyłem i pozostawiłem, może się przydadzą jako butelki - kartoniki do wina. Są szczelne. Liczba postów: 51 Liczba wątków: 1 Dołączył: 03 2010 Lokalizacja: Warszawa Nastrój: Coś mnie korci ale nie wiem co. 2010/10/09 Temperatura w pomieszczeniu - min 22st, max 25st Rano jeszcze fermentacja nie ruszyła, ale koło 10-tej zauważyłem w szyjce znaną mi wcześniej pianę. Za chwilę zaczęło bardzo mocno bulgotać. Sok się bardzo pieni i niestety nie daje się uniknąć wydostawania się części piany przez rurkę. Gąsior 54l, płynu jest 33l i nadal za mały zapas. Chyba już nic z tym nie zrobię, muszę poczekać aż ta najbardziej burzliwa faza fermentacji się skończy i wtedy umyję gąsior z zewnątrz. To może być ważna informacja dla kogoś kto chce postawić gąsior w kuchni czy w pokoju. Warto podłożyć miednicę bo naprawdę mocno się pieni. Ważne jest że ruszyło. Liczba postów: 51 Liczba wątków: 1 Dołączył: 03 2010 Lokalizacja: Warszawa Nastrój: Coś mnie korci ale nie wiem co. Przykręciłem nieco kaloryfer. Temperatura w pomieszczeniu spadła do 23st. Skończyły się kłopoty z pianą. Wymyłem korek i rurkę, obmyłem balon i jak narazie jest po kłopocie. Bardzo intensywnie bulgocze, ale już mam tylko czystą wodę w rurce. Na wszelki wypadek przykryłem kapturem z obciętej butelki plastikowej, żeby nie zapaprało białej ściany w naszej kotłownio-pralni. Dobrze że nie wlałem całego 40l soku bo miałbym chyba słodką, musującą powódź . Liczba postów: 7 Liczba wątków: 0 Dołączył: 10 2010 Lokalizacja: Wieliczka Witam forumowiczów. Z braku możliwości zakupu winogron postanowiłem zrobić wino z soku. Ze względu na ciemną barwę trudno zmierzyć dokładnie kwasowość (określić punkt miareczkowania), ale można stwierdzić że kwasowość jast bardzo niska (ok 4 g/l), więc dokwaszanie pewnie będzie niezbędne. Lubię wina wytrawne, chcę osiągnąć 14%. Do soku (47l) zamierzam dodać 4 kg cukru. Zamierzam również dodać taniy (3-4g na 50l). Nie mam dokładnej wagi ale jakoś to odważę. BTW czy jest tu ktoś kto już takie wino degustował? Romek Liczba postów: Liczba wątków: 1 Dołączył: 08 2010 Lokalizacja: PL Nastrój: Wytrawny ;) Skoro nie da się oznaczyć kwasowości, to na jakiej podstawie stwierdzasz, że jest niska i wynosi 4 g/l? Liczba postów: 7 Liczba wątków: 0 Dołączył: 10 2010 Lokalizacja: Wieliczka Napisałem że trudno określić dokładnie kwasowość, jednak pomiar został wykonany i wynik wyszedł z grubsza taki jak napisałem (ok4) Romek Liczba postów: 51 Liczba wątków: 1 Dołączył: 03 2010 Lokalizacja: Warszawa Nastrój: Coś mnie korci ale nie wiem co. Romku. Z jakiego konkretnie soku robisz to wino? Jestem w trakcie experymentu z sokiem fortuna. Czy to właśnie taki sok poddałeś pomiarom kwasowości? A już skoro piszę do dalej pokontynuuję mój dzienniczek wina z Fortuny: 2010/10/21 Do tej mniejszej - 4 litrowej wcześniejszej próbki, w której fermentacja również prawie ustała dodałem 500ml roztworu 1kg rozpuszczone w 1l soku. BLG = 5 Winko smaczne, mocne, półsłodkie, mętne, musujące. Czekamy co będzie dalej. Troszkę jeszcze fermentuje, ale dużo słabiej niż ten duży nastaw. Właściwie to fermentacja mogła by się skończyć i mogło by się sklarować, ale na to trzeba chwilkę. 2010/10/21 Duży nastaw: BLG -1 Dodałem roztwór 6 kg cukru rozpuszczone w 3l soku - to pierwszy dodawany cukier. Blg wzrosło do 11 Rozpuściłem jeszcze 1kg cukru w 1l soku i dodałem tego roztworu. BLG = Winko ponownie zaczęło dosyć mocno pracować. W takim stanie jest smaczne, choć mętne i musujące. Czekam co będzie dalej. Liczba postów: 7 Liczba wątków: 0 Dołączył: 10 2010 Lokalizacja: Wieliczka Też z Fortuny. To chyba jedyny tego typu sok dostępny na rynku. Marcin jeżeli twoje winko jest smaczne to nie ma się co kierować kwasomierzem tylko własnym smakiem/gustem. Co do soku to chyba przepłaciłeś, ja kupowałem po Romek Liczba postów: Liczba wątków: 1 Dołączył: 08 2010 Lokalizacja: PL Nastrój: Wytrawny ;) To tanio. U mnie min. 4,08 Liczba postów: 51 Liczba wątków: 1 Dołączył: 03 2010 Lokalizacja: Warszawa Nastrój: Coś mnie korci ale nie wiem co. (22-10-2010, 15:56)Romang0 napisał(a): Co do soku to chyba przepłaciłeś, ja kupowałem po - mogłem kupować taniej wprost w sklepie, ale nie chciało mi się pakować 45 opakowań, zwłaszcza że nie widziałem nigdzie w zgrzewkach. Zamówiłem przez internet u Frisco. Przywieźli i wnieśli tam gdzie wskazałem. Też uważam że jeśli tylko nastaw właściwie fermentuje, kleruje się, to organoleptyczna metoda dobierania składników sprawdza się. Liczba postów: 51 Liczba wątków: 1 Dołączył: 03 2010 Lokalizacja: Warszawa Nastrój: Coś mnie korci ale nie wiem co. Kontynuuję swój dzienniczek wina z Fortuny: 2010/11/14 Duży gąsior: BLG= Fermentuje powoli mętne Dolałem 4l soku z winogron, aby dosłodzić Fermentacja ruszyła ponownie, ale powoli. 2010/11/14 Mały gąsior: BLG=4 Prawie nie mocne ale mętne Przeniosłem do chłodnego pomieszczenia. 2010/12/09 Duży gąsior: Dokupiłem 5l soku i dolałem. W ten sposób w dużym gąsiorze znalazło się łącznie: 33+3+ = soku 5+ = kg cukru ( Razem 49,38l Lekko nadal fermentuje, nie pieni się, więc chyba jeszcze będzie można dodać ze 3-4 l soku, aby dopełnić gąsior 56 litrowy. 2010/12/09 Mały gąsior: Nie fermentuje. Smaczne, mocne już nie musujące ale mętne. Trzeba się uzbroić w cierpliwość. Winko bardzo mi smakuje i obawiam się że ten mały gąsiorek nie dotrwa do całkowitego sklarowania, ale mam ten duży - główny nastaw. Nie dodaję żadnych środków, więc pewnie będzie trzeba długo poczekać na całkowite sklarowanie. Liczba postów: 51 Liczba wątków: 1 Dołączył: 03 2010 Lokalizacja: Warszawa Nastrój: Coś mnie korci ale nie wiem co. (22-10-2010, 15:56)Romang0 napisał(a): ...... Co do soku to chyba przepłaciłeś, ja kupowałem po RomekRomku. Gdzie można kupić taki soczek po zł w takiej półhurtowej ilości z 50 l? Ostatnio musiałem dokupić 5l to w sklepie kosztował zł. Jak już mi się zwolni któryś z gąsiorów to zrobię jeszcze białe z soczku z białych wonogron. Na forum są już opisane doświadczenia z takiej produkcji. Liczba postów: Liczba wątków: 1 Dołączył: 08 2010 Lokalizacja: PL Nastrój: Wytrawny ;) Popatrz w Carrefour, Makro, Selgros, Kaufland Liczba postów: 7 Liczba wątków: 0 Dołączył: 10 2010 Lokalizacja: Wieliczka Kupowałem w Auchanie po Po opróżnieniu półki dokupiłem kilka litrów w Carefour po albo Do winka jeszcze nie zaglądałem, trzeba będzie niedługo zlać znad osadu... Romek Czy każdy rodzaj winogron nadaje się na wino? Wino powstaje z winogron należących do gatunku Vitis vinifera, rzadko z Vitis Labrusca i mieszanki obu gatunków. Do wyrobu wina na skale przemysłową nie stosuje się też odmian deserowych (tych, przeznaczonych do jedzenia). Czy wino białe zawsze powstaje z białych winogron? Białe wino może powstawać także z ciemnych winogron. Jeśli wyciśnięty przy pomocy prasy sok od razu zostaje oddzielony od skórek i poddany fermentacji, wino będzie miało kolor biały. Najbardziej znany przykład win robionych w ten sposób to niektóre szampany. Na ich etykiecie znajduje się wtedy dopisek – Blanc de noir (białe z ciemnych). Czy wino różowe to mieszanka wina czerwonego z białym? Nie. Różowe wino powstaje tak samo, jak czerwone, stąd różnicą, że okres maceracji skórek w moszczu jest znacznie krótszy. Oznacza to, mówiąc językiem mniej hermetycznym, że skórki winogron zostają oddzielone od soku winogronowego zanim zdążą go całkowicie „wybarwić”. Co są łzy wina (korona wina)? Drobne stróżki wina spływają po wewnętrznym brzegu kieliszka tworząc charakterystyczne łzy lub wzór przypominający koronę. Na podstawie ilości owych łez i szybkości ich spływania w dół można określić moc i ekstraktywność wina. Ekstrakt to ilość substancji rozpuszczonych w winie. Czy ciemniejsze wino jest starsze od jaśniejszego? Niekoniecznie. Kolor wina zależy od kilku czynników: rodzaju użytych winogron, sposobu winifikacji, wieku. Barwa czerwonego wina przechodzi od bardzo ciemnej (prawie granatowej, przez odcienie rubinu, krwistej czerwieni do koloru ceglastego). Z kolei wina białe mogą mieć barwę od zupełnie przeźroczystej, przez lekko zielonkawą do słomkowej, żółtej, aż do koloru brudnego złota, a nawet wyblakłego brązu. Wina białe z wiekiem stają się coraz ciemniejsze, wina czerwone, zaś jaśnieją. Niektóre rodzaje winogron dają wina bardzo ciemne (Syrah) inne, prawie różowe (Pinot Noir). Czy wina z zakrętką są gorsze od tych z korkiem? Nie. Wina z zakrętką to wina młode, których atutem jest świeżość i żywy charakter. Zakrętka chroni wino przed zmianami smaku. Wino zamknięte korkiem oddychającym (takim, który przepuszcza tlen), w sprzyjających warunkach dojrzewa w butelce. Jego bukiet się zmienia, ewoluuje. Wino zamknięte zakrętką to gotowy produkt, który zawsze smakuje tak samo. Jak z wyglądu odróżnić stare wino, jak rozpoznać wino zepsute? Wino białe o barwie brązowej lub ciemno złotej wskazuje cechy zepsucia. Jest utlenione. Wyjątek stanowią wina wzmacniane oraz produkowane z udziałem szlachetnej pleśni lub częściowo utlenione (tokaj, porto, sherry). Ceglasta barwa wina czerwonego również wskazuje na jego zepsucie. Wiek wina można ustalić patrząc na jego brzeg. Jeśli brzeg wina czerwonego ma barwę fioletową wino jest ono jeszcze młode, gdy barwa ta zmieni się na ceglastą, będziemy mogli mówić o winie dojrzałym. Podobnie ewoluuje kolor wina białego, ale jego brzegi będą robić się coraz ciemniejsze, aż osiągnął kolor niemal brązowy. Przemysław Ziemichód