Księża są także LUDŹMI. Czekam na pytanie w stylu "Jak myślicie, czy księża też korzystają z toalety?" Odpowiedź została zedytowana [Pokaż poprzednią odpowiedź] O ile młodzi księża wikariusze muszą zdobyć doświadczenie i trafiają do różnych kościołów, gdzie są przez okres 1 do 3 lat, to „urząd” proboszcza trwa znacznie dłużej. Przez te 10, 15, 20 czy nawet więcej lat ludzie zżywają się z danym kapłanem i poznają siebie nawzajem. W tym tekście przeczytasz o tym, jak silny jest ten wpływ. A także o tym, jak emisje CO 2 z sektora lotniczego zmieniały się w ostatnich dekadach i jak najprawdopodobniej będą zmieniać się w przyszłości. Substancje emitowane przez samoloty biorą udział w wielu procesach fizykochemicznych zachodzących w atmosferze. A jak już zacznę wchodzić w takie myśli, to są one cały czas, właściwie to dzień i noc. Ta cała sytuacja sprawia mi wiele kłopotu, bo przez to nie mogę za bardzo mieć stałego spowiednika, ponieważ już mi się zdarzyło, że gdy zaczęłam myśleć "w ten sposób" o księdzu, to musiałam zrezygnować ze spowiadania się u niego. Wikarzy płacą od około 130 do około 500 zł, proboszczowie natomiast od około 430 do około 1550 zł podatku. Ustalane jest to na podstawie liczby członków parafii. Księża są też zobowiązani do oddawania 25 proc. przychodów z niedzielnej tacy do kurii. Według Radia Zet to kwota 2 tys. zł. Jednak priorytetem są podróże masowe. Korporacje kupują King Airs, aby zaoszczędzić pieniądze. Nabywcy indywidualni są bardziej zainteresowani transportem całych rodzin w egzotyczne miejsca. Najlepsze małe samoloty transportowe. Inne małe samoloty towarowe obejmują: 10 Learjet 70. Learjet był wcześniej znany jako Xerox of prywatne Myślałem, że księża żyją jak w Ewangelii: są raczej ubodzy, poświęcają swój czas na modlitwę i pomoc wiernym, kochają ludzi i są dla nich wsparciem. Nie trzeba być blisko Kościoła, żeby wiedzieć, że to tak nie wygląda. Faktycznie bardzo wielu księży, których znałem, to byli ludzie smutni, leniwi, zblazowani, złośliwi. Jacy są naprawdę księża? wirk4 28.04.09, 16:34 Jakie jest Wasze zdanie na temat księży katolickich? są chciwi? zyją w konkubinacie? Nie mogą na przykład nigdy jeść tego samego, żeby równocześnie się nie zatruć. Sprawdź nasze rady, jak zadbać o dobre samopoczucie podczas lotu. 8. Czy turbulencje są niebezpieczne? Turbulencje mogą być niebezpieczne, jeśli są bardzo silne, a pasażerowie nie mają zapiętych pasów bezpieczeństwa w trakcie ich trwania. Title: Jak nie trudno zauważyć, współczesne wielozadaniowe samoloty bojowe uzbrajane są głównie w kierowane środki rażenia, które zapewniają precyzyjne i skuteczne rażenie celów 0FzfT. Wraz z uzyskaniem godności kapłańskiej czy ślubami zakonnymi nie wchodzi się w krąg osób wszechwiedzących. Czasem naprawdę trzeba i powinno się powiedzieć “nie wiem, porozmawiaj ze specjalistą” albo po prostu nie zabierać głosu i autorytetu osobom, które mają wiedzę, doświadczenie i właśnie ten autorytet do wypowiadania się w danych kwestiach. Przez dziesiątki, a może nawet setki lat Kościół był instytucją, która wiodła prym w różnych środowiskach artystycznych czy naukowych z uwagi na to, że większość społeczeństwa absolutnie przyjmowała priorytet oddawania chwały Bogu (np. poprzez sztukę) czy zgłębiania Jego tajemnicy i poszerzania poznania objawienia, które nam dał (np. poprzez naukę). Dzięki temu mamy dziś liczne i świetne dzieła sztuki, niezwykle rozwiniętą teologię, filozofię oraz inne nauki, w które aktywnie angażowali się duchowni czy inne osoby związane z Kościołem. W ten sposób osoby te uzyskały społeczne uznanie i posłuch. Wiąże się to też z faktem, że często duchowni, czyli osoby wykształcone przez Kościół, były jednymi z niewielu, a czasem jedynymi osobami z wyższym (a pewnie w licznych przypadkach z jakimkolwiek) wykształceniem w wielu społecznościach wspólnotach czy parafiach. Czasy się jednak zmieniły, dostęp do wiedzy i informacji także, a społeczeństwo jest powszechnie dużo bardziej wykształcone niż kilkadziesiąt czy kilkaset lat temu. Seminarium Lata spędzone w seminariach na pewno nie poszły na marne i na pewno dostarczyły ogrom wiedzy z zakresu filozofii i teologii, ale na pewno nie dostarczyły wiedzy i kwalifikacji we wszystkich dziedzinach życia. I tak, osoby duchowne z pewnością świetnie i dogłębnie wytłumaczą nam czym jest transsubstancjacja, czyściec czy chrzest, ale z taką samą pewnością mogę powiedzieć, że duchowni nie kształcący się w innych kierunkach nie będą w stanie nam wytłumaczyć czym są i jak działają bakterie, wirusy, neurony, uczenie maszynowe, internet, samoloty czy elektrownie jądrowe. Nie przeszkadza to jednak by wielu duchownych rościło sobie prawo do posiadania wiedzy większej lub lepszej w innej dziedzinie niż ta, w której zostali wykształceni. I tak wypowiadają się, ze swoim autorytetem, w sprawach, o których mają małe lub nie mają w ogóle pojęcia. Zdarzają się też i takie osoby, które wypowiadając się w kwestiach, na których powinny się znać, np. na teologii, plotą głupoty lub przedstawiają “prawdę”, która zgadza się z jakimś światopoglądem i pasuje do forsowanego stanowiska, ale jest niezgodna z teologią Kościoła Katolickiego czy w ogóle niebiblijna. W obu sytuacjach nie tylko ośmieszają czy dyskredytują swój autorytet w oczach wielu ludzi, ale także nauczanie i wspólnotę Kościoła Katolickiego oraz powagę i autorytet kościelnej posługi, którą sprawują. Duchowni a specjaliści Przy okazji kryzysu związanego z koronawirusem mogliśmy obserwować tych duchownych specjalistów od wszystkiego, w tej sytuacji od chorób zakaźnych i epidemiologii. I tak z ich ust można było usłyszeć prawie każde stanowisko z wachlarza opinii pojawiających się w społeczeństwie, ale na dodatek podbite autorytetem duchownego czyli w społecznym odbiorze jakoś ważniejsze. Nie chcę nawet myśleć ile osób przez przeduchowienie rzeczywistości czy naukową ignorancję zostało po prostu okłamanych lub zmanipulowanych, a ile straciło przez to zdrowie? Nie tylko pandemia jest przestrzenią, w której niewiedza duchownych prowadzi ludzi w złą stronę. Znam osobę, która poprzez nieodpowiednie ale bardzo powszechne nauczanie o seksualności, czystości i nieczystości została doprowadzona do bardzo niezdrowego dla człowieka miejsca w tej przestrzeni. Znam też osobę, której próbowano w sposób duchowy pomóc z problemami natury psychicznej. Takie przypadki można pewnie mnożyć. Nie chcę jednak odnosić się do nich konkretnie, a chciałbym jedynie podkreślić, że wraz z uzyskaniem godności kapłańskiej czy ślubami zakonnymi nie wchodzi się w krąg osób wszechwiedzących. Czasem naprawdę trzeba i powinno się powiedzieć “nie wiem, porozmawiaj ze specjalistą” albo po prostu nie zabierać głosu i autorytetu osobom, które mają wiedzę, doświadczenie i właśnie ten autorytet do wypowiadania się w danych kwestiach. I tak, jestem przekonany, że część osób z konfesjonału należy przekierować do psychologa lub lekarza, do specjalisty, tak po prostu. To na pewno wymaga odwagi i dojrzałości, ale jestem przekonany, że po jakimś czasie te osoby będą dużo bardziej wdzięczne za takie “nie wiem” niż za próbę poradzenia sobie narzędziami duchowymi z problemami natury psychicznej czy medycznej. Rozumiem, że ktoś - szczególnie my, katolicy, tak mamy - może czuć się bezpieczniej, by z różnymi problemami, np. tymi psychicznymi czy rodzinnymi, przyjść po pomoc do księdza, a nie do specjalisty. Domyślam się, że osoba duchowna postawiona w takiej sytuacji chce i czuje powinność, by pomóc temu, kto po pomoc przychodzi i pewnie często próbuje ją udzielić znanymi sobie sposobami. Jednak bądźmy świadomi tego, że absolutnie w porządku jest powiedzieć “nie wiem”, “nie potrafię”, “to przekracza moje kompetencje” czy “to wykracza poza moje możliwości” i jednocześnie zaoferować towarzyszenie w poszukiwaniu osoby, która może faktycznie pomóc. Tak samo, w porządku jest by osoba duchowna nie była specjalistą w dziedzinie mechaniki, elektroniki, medycyny, informatyki czy socjologii i nie wypowiadała się publicznie (wykorzystując do tego również swój duchowy autorytet) w kwestiach z nimi związanymi. Rozumiem też, że przez wiele lat specjaliści w różnych dziedzinach nie byli dostępni i na wiele problemów najlepszym rozwiązaniem była pomoc z Kościoła. Jesteśmy jednak w momencie, w którym specjaliści są powszechnie dostępni, a wsparcie Kościoła może i powinno sprowadzać się do poszerzania tej dostępności czy umożliwiania poszczególnym osobom otrzymanie specjalistycznej pomocy. Myślę, że to też kwestia zaufania i dobrych doświadczeń w takiej współpracy, jednak nie nabierzemy ich gdy po prostu nie zaczniemy tego robić. Nie jest tak, że kwestie duchowe są nieważne. One przeplatają się z innymi sferami naszego życia np. psychiką, stanem zdrowia czy finansami. I właśnie do tej jednej, duchowej przestrzeni, potrzebujemy osób duchownych. Oczywiście, jeśli osoba duchowna ma wykształcenie też w innych dziedzinach to jej pomoc jest jak najbardziej wskazana, ale też w czasie i przestrzeni do tego przeznaczonej. Nie jest też tak, że osoby duchowne nie powinny zabierać głosu w przestrzeni publicznej, ale chodzi o pewne uporządkowanie i zabieranie go w tych sprawach, w których realnie mogą nieść pozytywny wpływ na ludzi, w których realnie mogą pomóc nam w relacji z Bogiem. Nie potrzebujemy jednak duchowych bokserów światopoglądowych w różnego rodzaju mediach, ale pasterzy, którzy pomogą nam zbliżyć się do Boga. Potrzebujemy większego zaangażowania duchownych w kwestiach duchowych Obserwując dziś Kościół i osoby odpowiedzialne za prowadzenie w nim ludzi, mam ogromne poczucie braku tych, którzy są realnie zainteresowani i zaangażowani w troskę o relację powierzonych im osób z Bogiem. Często widzę zainteresowanie w budownictwie, moralizatorstwie, polityce czy zarządzaniu, a brakuje tych, którzy zaopiekują się nami. Często widzę i słyszę o osobach, które potrzebują realnej opieki duchowej, bo zmagają się z pytaniami lub wątpliwościami, których nie ma kto zaadresować. W Kościele jest mnóstwo osób, które potrzebują czasu duchownych na spotkanie, na rozmowę, ale nie wiedzą nawet, że jest możliwość by go otrzymać. W Kościele jest mnóstwo osób, które nie odnalazły się w zaangażowaniu na rzecz organizacji, renowacji, budowania czy remontowania i odeszły, bo nie doświadczyły, że w tym remontowanym budynku mogą spotkać Miłość Boga i człowieka. W Kościele jest mnóstwo osób, które potrzebują odnaleźć się w relacji z Bogiem, ale nie wiedzą jak znaleźć tego, kto może im pomóc do Boga się zbliżyć. W Kościele jest też mnóstwo ludzi, których nie pociąga opowiadanie duchownych o wszystkich kwestiach świata, a brakuje im opowiadania o osobie Boga i ich relacji. Przez odejście od troski o ludzi do zaangażowania w inne sprawy (pośrednio i powierzchownie z tymi ludźmi związanymi) zgodziliśmy się na duchową powierzchowność części Kościoła. Zgodziliśmy się, by część Kościoła, która nie wie, że może żyć głębiej z Bogiem albo nie wie jak to zrobić, żyła jedynie wypełniając nakazy, tradycje i prawo moralne ale nie spotykając realnie żywego Boga. Zgodziliśmy się by duchowni angażowali się dużo bardziej i aktywniej w sprawy, które nie dotyczą bezpośrednio naszej relacji z Bogiem niż w te, które mogą realnie zmieniać nasze serca. Zgodziliśmy się, by duchowni angażowali swoją energię w odpieranie wielkich i medialnych ataków światopoglądowych kosztem małych i subtelnych problemów pojedynczych członków Kościoła. W Kościele, w ludziach Kościoła jest mnóstwo roboty do zrobienia. Wiem, często żmudnej, mało medialnej, trudnej i wymagającej, ale to właśnie do tej roboty, drodzy Duchowni, jesteście potrzebni. To bardzo delikatna i ogromnie ważna kwestia, a często traktowana bardzo po macoszemu. Myślę, że do zagospodarowania jest ogromna przestrzeń. Tylko czy znajdą się ci, którzy tej pracy się podejmą? Drodzy Duchowni, potrzebujemy Was! Potrzebujemy byście pomagali nam przeżywać jak najlepiej i najgłębiej relację i drogę z Bogiem. Potrzebujemy Waszej dostępności i otwartości. Potrzebujemy Waszego wsparcia w przestrzeni duchowej. Potrzebujemy też Waszej odwagi i dojrzałości w mówieniu “nie wiem”. Potrzebujemy Waszego wsparcia, towarzyszenia i otwartości w naszych poszukiwaniach (niekoniecznie gotowych odpowiedzi, niekoniecznie gotowych rozwiązań). Potrzebujemy Waszej rzetelności i wolności w przestrzeni duchowej i w duchowym prowadzeniu. Potrzebujemy Waszej służby na rzecz ludzi Kościoła. Olbrzymią popularność na Twitterze zdobyło zdjęcie pokazujące, jak prawosławni duchowni święcą pocisk z głowicą atomową. Wyjaśniamy, gdzie to się prawosławnych księży święcących rakietowy pocisk balistyczny szybko zyskuje popularność w sieci po tym, jak 13 maja opublikował je na swoim twitterowym koncie rosyjski przedsiębiorca Michaił Chodorkowski. Znany z krytyki Kremla, były współwłaściciel koncernu naftowego Jukos zamieścił fotografię z komentarzem: "Nie sądzę, że kiedykolwiek zobaczycie coś dziwniejszego: duchowni Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego błogosławią rakietę o nazwie Szatan". Zdjęcie wpisujące się w obecny kontekst wojenny od momentu publikacji cieszy się ogromnym zainteresowaniem internautów. Polubiło je ponad 90 tys. osób, a ponad 27 tys. podało zdobyła popularność także w innych krajach, w Polsce. Wpis rosyjskiego biznesmena i działacza udostępnił europoseł i były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który napisał: "Muszę przyznać, że pobłogosławienie rakiety z głowicą atomową o nazwie Szatan przebija egzorcyzmy naszych szamanów". Jego wpis polubiło ponad 3 tys. Michaiła Chodorkowskiego i Radosława Sikorskiego o księżach i pocisku Foto: TwitterZdjęcie prawosławnych duchownych i samobieżnej rakiety udostępniali także użytkownicy Facebooka. "Obraz Rosji"; "Kompletne bankructwo instytucji kościoła"; "Całkowita kompromitacja kościoła prawosławnego" - pisali autorzy zdjęcia we wpisach na Facebooku Foto: facebookMimo że fotografia jest bardzo popularna teraz, w czasie trwającej wojny w Ukrainie, nie jest aktualna. Wiele wskazuje także na to, że nie jest to też pocisk znany jako "Szatan".Zdjęcie Topol-M z 2015 rokuSprawdzenie fotografii w wyszukiwarce obrazów pozwala ustalić, że po raz pierwszy pojawiła się w sieci już w sierpniu 2015 roku. Na swoim koncie w rosyjskim serwisie VKontakte opublikował je wtedy Dmitrij Corionow, znany też jako "Enteo". Wtedy był radykalnym działaczem prawosławnym, znanym ze swoich kontrowersyjnych zachowań, jak np. atakowania "bezbożnych" wystaw. Później zbliżył się do rosyjskich kręgów opozycyjnych. "Przypomnę, że św. Serafin z Sarowa jest patronem strategicznej broni jądrowej Federacji Rosyjskiej" - opisał zdjęcie w 2015 r. Sarow to zamknięte miasto, w którym od 1946 roku funkcjonuje biuro konstrukcyjne zajmujące się projektowaniem i produkcją ładunków nuklearnych. Potem zdjęcie było często udostępniane w sieci: ostatni raz przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku, czy teraz, kiedy opublikował je nam, jak i dziennikarzom portalu fact-checkingowego nie udało się znaleźć jednak źródła fotografii z oryginalnym opisem. W prawym dolnym rogu widać znak Agencji Informacyjnej "Moskwa", ale w archiwach portalu nie natrafiliśmy na to świętowała Dzień Zwycięstwa. Głos zabrał Władimir Putin Video: Fakty o Świecie TVN24 BiSCzy na fotografii rzeczywiście widać jednak strategiczną broń jądrową, czyli pocisk "Szatan"? Jak podkreślają dziennikarze sama nazwa "Szatan", a konkretnie "Szatan II" odnosi się do radzieckiego pocisku R-28, ale została mu nadana przez NATO, a więc nie funkcjonuje w oficjalnym nazewnictwie wojennym w wskazuje jednak, że pocisk widoczny na zdjęciu to nie R-28/Szatan II. Dowodem może być bardzo podobna fotografia pocisku i duchownych prawosławnych wykonana z nieco innej perspektywy i użyta w artykule portalu Euromaidan Press z marca 2017 roku. Tam podpisano ją: "Rosyjski prawosławny ksiądz Patriarchatu Moskiewskiego 'błogosławi' nuklearny międzykontynentalny pocisk balistyczny Topol-M". Podobny opis, wymieniający pocisk Topol-M, dołączył do zdjęcia także w 2019 roku portal dziennika "Niezawisimaja Gazieta". To drugie zdjęcie zostało zamieszczone na Facebooku cerkwi św. Sergiusza z Radoneża z moskiewskiej Chodynki. W maju 2015 r. opublikowano tam album 63 zdjęć zatytułowany "Konsekracja sprzętu i personelu przed paradą zwycięstwa".Podpis na portalu Euromaidan Press sugerujący, że widoczny pocisk to Topol-M Foto: R-28/Szatan II, jak i Topol-M są międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi zdolnymi do przenoszenia głowic jądrowych. Mimo opisów, że na zdjęciu księża święcą właśnie ten pocisk, źródła ukraińskie i rosyjskie sugerują, że jest to jednak Topol-M. Bez wątpienia natomiast fotografia nie jest nowa i nie została wykonana podczas trwającej inwazji rosyjskiej na innym argumentem za tym, że zdjęcie nie może być aktualne, są doniesienia o odchodzeniu od święcenia broni masowego rażenia przez prawosławnych duchownych. W 2019 roku brytyjski dziennik "The Times", a w 2020 roku agencja Reuters informowały, że zgodnie z nowymi wytycznymi Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, "rosyjscy księża powinni powstrzymać się od praktyki błogosławienia broni jądrowej i innej broni masowego rażenia, która może spowodować masową utratę życia". Według władz cerkwi "błogosławieństwo broni wojskowej nie znajduje odzwierciedlenia w tradycji Kościoła prawosławnego" – napisano w dokumencie zamieszczonym na stronie internetowej patriarchatu Konkret24; zdjęcie: Twitter Skandal w Krakowie. Kościół katolicki nie ma sobie równych w dostarczaniu skandali pod własne drzwi. Tym razem furtką dla kolejnego stały się drzwi plebanii Kościoła Niepokalanego Poczęcia w Krakowie przy ul. Józefa Chełmońskiego (Azory). Jeden z przechodniów nagrał w nocy księży wypuszczających z parafialnego budynku kilka młodych - wieczorowo ubranych - kobiet. Film opublikowało na Twitterze konto "Gazety Stonogi". Zobacz też: Janusz Kowalski nie przestaje zaskakiwać! LGBT znowu atakuje? Nie zgadniecie gdzie! Tak się bawi plebania! Młode kobiety, przekleństwa, policja i "fałszywy proboszcz" Autor nagrania wyraźnie sugeruje, że księża mają za sobą zakrapiany - bynajmniej nie winem mszalnym - wieczór. Na krótkim wideo słychać ponadto ogładę jednego z duchownych: "Matka Cię zrobiła na imprezie". W odpowiedzi na krążący po sieci filmik do sprawy odniosła się już sama parafia, wskazując na prawdziwe dane jednego z imprezowych kapłanów, który - jak się okazuje - fałszywie podał się za proboszcza. Z komunikatu wynika, że księdzem w czerwonej koszulce jest w istocie... wikariusz. Jak ustalamy, mężczyzna uczy w XIV LO i jest opiekunem Ministrantów i lektorów. Dlaczego z niekrytą dumą przedstawił się jako proboszcz? Z pewnością nie dlatego, że był pijany. - Księża nie byli pijani. Trzeba także zaznaczyć, że na terenie Parafii nie było obecnego jej Proboszcza, który przebywa aktualnie za granicą; w tej sytuacji jego obowiązki pełni wikariusz i tak należy interpretować słowa wypowiedziane na nagraniu - czytamy. Z oświadczenia wynika też, że parafia ustaliła już tożsamość kobiet towarzyszących w nocy księżom. Według nich, wszystkie są dorosłe, a przynajmniej jedna z nich przebywała na plebanii z mężem, który.... akurat wyszedł wcześniej. - Wszyscy są gotowi złożyć zeznanie w tej sprawie; zabezpieczone zostało też nagranie z monitoringu, które zarejestrowało wyjścia zarówno kobiet, jak i mężczyzn oraz zachowanie Nagrywającego - przekonują. i Autor: Faebook/screenshot Skandal na Plebanii w Krakowie. Księża imprezują z młodymi kobietami! Parafia odpowiada Parafia milczy. "Oświadczenie zostało wydane. Ojca proboszcza nie ma" Osoba, która w imieniu Parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Krakowie na Azorach odebrała od nas telefon odmówiła przedstawienia się z imienia i funkcji, którą pełni. "To jest nieważne" - odpowiedział jeden z pracowników na pytanie, z kim mamy przyjemność rozmawiać i dodał, że komentarz jest możliwy wyłącznie ze strony prawdziwego proboszcza Klaudiusza Bartosa, który akurat jest poza granicami Polski. Oświadczenie parafii głosi, że sprawą księży zajął się już Zarząd Prowincji. Na pytanie uściślające, na czym to "zajmowanie się" polega, nasz interlokutor zakończył rozmowę. Sonda Co sądzisz o uwiecznionym na wideo zachowaniu księży? Żałosne Nie widzę w nim nic zdrożnego Nie na miejscu Akceptowalne Księża są jak samoloty – napisał w tekście wzywającym do modlitwy za duchownych Marcin Jakimowicz. Jest o nich głośno, gdy upadną (ss. 24–25). Tę zasadę można rozciągnąć również na obrady rzymskiego synodu o rodzinie. Najgłośniej jest o zjawiskach odbiegających od normy – związkach powtórnych czy jednopłciowych. Zwyczajne małżeństwa czy rodziny próbujące mimo wielu trudności żyć po Bożemu zostały jakby zepchnięte na margines. Upomniał się o nie kard. Timothy Dolan z Nowego Jorku: „Czy mogę zasugerować, że istnieje nowa mniejszość w świecie, a nawet w Kościele? Mam na myśli tych, którzy opierając się na łasce i miłosierdziu Boga, walczą o cnotę i wierność. Myślę o parach, które przychodzą do Kościoła po sakrament małżeństwa – biorąc pod uwagę fakt, że przynajmniej w Ameryce Północnej tylko połowa naszych ludzi przyjmuje ten sakrament. To pary, które zainspirowane nauczaniem Kościoła, że ​​małżeństwo jest na zawsze, przetrzymały razem przeróżne próby. To pary, które przyjęły Boży dar wielodzietności. To młodzi mężczyźni i kobiety, którzy zdecydowali się nie żyć razem aż do małżeństwa. To homoseksualni mężczyźni lub kobiety, którzy chcą żyć w czystości. To pary, w których żona postanowiła poświęcić obiecującą karierę zawodową, aby pozostać w domu i wychowywać dzieci… Ci wspaniali ludzie dzisiaj często czują się mniejszością, na pewno w kulturze, ale nawet czasami w Kościele! Wierzę, że jest ich znacznie więcej, niż nam się wydaje, ale biorąc pod uwagę dzisiejsze ciśnienie, często czują się wykluczeni. Kto może dać im wsparcie i zachętę? Telewizja? Czasopisma lub gazety? Filmy? Broadway? Ich rówieśnicy? Zapomnij! Oni patrzą w stronę Kościoła i na nas, szukając wsparcia i zachęty oraz serdecznego poczucia »włączenia«, otwartości na nich. Nie możemy ich zawieść” (więcej o synodzie na ss. 18–21). I jeszcze parę słów o sprawie zupełnie odmiennej. Władze holenderskie ogłosiły raport na temat zestrzelenia malezyjskiego samolotu nad Ukrainą w lipcu 2014 r. Zginęło wówczas prawie 300 osób. Czytając raport, oglądając film z rekonstrukcji wraku, nie można uwolnić się od myśli o szczątkach polskiego TU-154, leżących od ponad pięciu lat pod Smoleńskiem (więcej na ss. 58–59). Dlaczego Holendrzy potrafili, a polskie władze nie? « ‹ 1 › » oceń artykuł