Jak przekonać się do siłowni? Wiele osób bardzo długo zwleka z podjęciem decyzji o rozpoczęciu regularnych treningów, które mają na celu poprawę ich zdrowia, samopoczucia i wyglądu sylwetki. Niejednokrotnie decydującym bodźcem są złe wyniki badań lub negatywna opinia od innej osoby na temat swojego wyglądu.
Prowadzący je menedżerowie, pozytywnie nastawieni do pomysłu, po kilku spotkaniach zawiesili je, bo „nie bardzo było wiadomo, co właściwie mamy na nich robić”. (Jak się domyślasz, menedżerowie nie prowadzili nigdy wcześniej spotkań kreatywnych i nie uczyli się zasad i narzędzi kreatywnego myślenia).
Warunki uchylenia lub zmiany ostatecznej decyzji zależą zasadniczo od tego, czy strona nabyła prawo na jej mocy. VII SA/Wa 2569/15, LEX nr 2113945). Jak wyjaśniono w wyroku Naczelnego
Jeśli zgodzi się na takie zmiany w waszym życiu i konsekwentnie będzie się wywiązywał z ustaleń (bardzo ważne, byś tego pilnowała), możesz przerzucać na niego coraz więcej decyzji, dotyczących, np. ustalenia daty kolejnego spotkania z przyjaciółmi, wyboru prezentu urodzinowego dla jego siostry, czy zarezerwowania biletów na
Jak można zachęcić faceta do zmian w swoim wizerunku? Żeby zwracał baczniejszą uwagę na to, co na siebie wciąga? Nie chodzi nawet o to, by był supermodny - chodzi o to, by to co nosi, do siebie pasowało i było nowoczesne, żeby nie wyglądało jak wyciągnięte z kontenera PCK albo z paczki od cioci z USA sprzed 25 lat.
Mam 36 lat a mój facet 33, jesteśmy razem 6 lat i od pewnego czasu myślę o ślubie. Facet nie za bardzo do tego dąży więc tak niby od niechcenia zagadnełam i od słowa do słowa i wyszła
Chodzę też na dodatkowe zajęcia z siatkówki (SKS), ale nie jest tak jak sobie to wyobrażałam. Moja klasa mnie wkurza,ogólnie nie podoba mi się tam. Chciałabym iść do szkoły sportowej najbliższa jest ok.30 km, ale to nie problem. Z rodzicami jeszcze nie rozmawiałam, bo nie wiem jak się do tego zabrać.
Podstawą tego wydania jest najnowsza, zmieniona i uzupełniona czternasta edycja amerykańska z 2011 roku. Głównym celem zmian było stworzenie jak najbardziej wszechstronnego i aktualnego podręcznika, uwzględniającego zmiany w otoczeniu marketingowym firm oraz wyzwania związane z kryzysem gospodarczym.
Niemniej, jeśli będziesz w stanie pomyśleć przez chwilę jak szef (zwłaszcza, kto jak kto, ale Ty go bardzo dobrze znasz i wiesz, jaki jest) to zdecydowanie łatwiej możesz przygotować sobie: – listy, – słowa, – liczby, które przekonają szefa do zapłacenia za szkolenie. I teraz mam kolejny ważny aspekt.
Nazywam się Ula Rowińska i jestem Trenerem Świadomej Zmiany. Jako Trener Administracji wiem, jak ważny jest przepływ między twardymi a miękkimi procesami. Dlatego łączę to z nauką i uważnością w komunikacji interpersonalnej. Jako Terapeuta Integracji Świadomości i Trener Mentalny stawiam na solidny mindset udowadniając, że
O8NqGX. Jak przekonać partnera do zdrowego jedzenia? Co zrobić, aby druga połówka nas nie demotywowała, a wspierała w pozytywnych zmianach? Jak ją zaczarować, aby tak jej się chciało, jak jej się nie chce? Czy to w ogóle możliwe?Czy wszyscy mężczyźni są tacy sami?Partnera? Mnóstwo kobiet krzyknie: mężczyznę, faceta! Bo to mężczyźni są postrzegani jako ci oporni na edukację żywieniową. Często słyszę i czytam: „To niech pani to powie mojemu mężowi” lub „Ja to mogłabym żyć bez mięsa, ale mój mąż…” albo jeszcze „On tego nie zje!”.Otóż drogie panie, to nie jest tak, że tylko mężczyźni nie lubią zdrowo jeść, a już na pewno nie jest tak, że Wy jesteście skazane na niezdrowe jedzenie w ramach solidarności nie jest dzieckiem. To dorosły człowiek, który poniesie odpowiedzialność za swoje działania i od którego można wymagać świadomości w tym każdego człowieka (niezależnie od płci) są sumą jego nawyków, które kształtowały się latami. Bardzo często staramy się sobie życie ułatwiać i czynić je przyjemniejszym. Szczególne odzwierciedlenie znajduje to w naszych przyzwyczajeniach żywieniowych:jemy to, co nam smakuje,jemy to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni,jemy to, co jest najłatwiej dostępne (czyt. często podane na talerzu).Kto gotuje, ten ma władzę?Nie mogę się powstrzymać od stwierdzenia, że niektóre kobiety same sobie zgotowały ten los. Jeśli przejęły całą odpowiedzialność za kuchnię, pichcenie, planowanie posiłków, zakupy etc. a do tego wypełniały z namaszczeniem życzenia kulinarne partnerów, to ja się naprawdę nie dziwię, że jest może nie mieć ochoty na zamianę steka na soczewicę lub chociaż na dorzucenie garści zielenizny do diety i odstawienie pysznych ciast, jeśli ktoś mu je wciąż podsuwa (!), bo „On nic innego nie zje”.A teraz rachunek sumienia: czy zdarza Wam się gotować na „trzy głosy”? Tzn. dla mamusi kasza jaglana z soczewicą, dla tatusia schabowy z ziemniorami, a dla dziecka kurczaczek z frytkami (bo tylko to lubi)? W takim przypadku na pewno nic się nie zmieni. Gwarantuję!Mimo, że to głównie ja w domu zajmuję się kulinariami, to jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się gotować na trzy garnki. Po prostu jest to niedopuszczalne, bo moje życie nie kręci się wokół Mam „władzę”. Mąż miał za to wybór: mógł sam zacząć gotować i planować nasze posiłki, ale argument dostępności jedzenia i gotowych rozwiązań był najwidoczniej silnym motywatorem. :-) Dla jasności: mój mąż też gotuje, choć mniej niż ja i to zwykle ja ustalam codzienne Ty nie możesz wymagać od partnera, aby spróbował czegoś nowego, to tym bardziej on nie powinien wymagać od Ciebie, że będziesz robić coś wbrew sobie i swoim chcesz jeść mężu? Nie jedz! Nie smakuje ci? Zaproponuj dodatki, które lubisz a które zintensyfikują smak czy uczynią go takim, aby był dla ciebie akceptowalny! Albo ugotuj sam. Ale hola hola! Gotuj tak, żebym i ja chciała to zjeść i żeby to mi służyło! I żeby nasze dziecko (jeśli takowe już jada z nami) inspirowało się dobrymi nawykami rodziców. Mission impossible?Metoda małych krokówNie powinnyśmy wymagać od nikogo, że nagle polubi coś, czego dotychczas nie lubił. Ale stopniowo da się zrobić wszystko, bo nasze preferencje smakowe przeze mnie metoda małych kroków wygląda tak:Ograniczając słodycze warto przestawiać się z tych kupnych na domowe – te zdrowsze (przeczytaj, jakie zamienniki cukru polecam). Stopniowo należy jednak dążyć do sporadycznego ich spożywania. Słodycze pozostają i minimalizując spożycie mięsa warto na początku dorzucać np. do gulaszy mięsnych rośliny strączkowe (np. soczewicę) i stopniowo zmniejszać udział mięsa w roślinnie należy zintensyfikować użycie ziół, przypraw, roślin cebulastych i innych naturalnych „wzmacniaczy smaku”. Przeczytaj, jak doprawiać, aby ilość dodawanego tłuszczu (również stopniowo),Stopniowo ograniczać potrawy smażone (pieczenie to świetna i smaczna opcja alternatywna).Eksperymentować z nowymi, ciekawymi smakami i połączeniami smakowymi (np. kuchnie orientalne).Tak było i w naszym domu. Mój mąż od osoby uzależnionej od słodyczy oraz kochającej karkówkę i steki przeszedł drogę do człowieka, który potrafi zachwycić się zwykłym ryżem z warzywami, który zrobimy na szybko, a który bywa niezwykle aromatyczny i nie stało się od razu, a trwało kilka lat. I nigdy do niczego się nawzajem nie zmuszaliśmy. Ja nie zmuszałam go do rezygnacji z mięsa, a on mnie do jedzenia tego, na co on miałby to zrobiliśmy? Dużo rozmawialiśmy. No właśnie, ale jak rozmawiać? – co Cię to bardzo ważny aspekt funkcjonowania. Większość naszych współczesnych problemów zdrowotnych wynika z faktu, że temat żywienia marginalizujemy i spychamy na sam koniec naszych priorytetów. Być może robi to także Twój z nim, kiedy znajdziecie chwilę spokoju. Powiedz otwarcie, że to dla Ciebie użyć argumentów?Współczesna nauka dostarcza nam coraz więcej dowodów na to, że dieta ma niebagatelny wpływ na nasze zdrowie i ewentualny rozwój chorób dietozależnych. Wystarczy spojrzeć na dietę naszych rodziców, dziadków i ich jednostki chorobowe. Porozmawiaj z partnerem o osobach w rodzinie, które borykają się z chorobami serca, cukrzycą typu II, nadciśnieniem, nadwagą. Może ktoś w rodzinie miał zawał lub jest otyły? Zastanówcie się wspólnie, jak te osoby jadły lub jedzą. To najprostszy sposób na zobrazowanie powagi smakowe nie są czymś stałym. Modyfikują się w zależności od tego, co jemy. Powiedzenie po jednorazowym zjedzeniu jakiegoś posiłku, że to „nie jest dla nas” jest zwyczajnie odebraniem sobie szansy na przyzwyczajenie się do pewnych smaków i polubienie ich. Dajmy sobie czas i testujmy. Ponadto w obrębie każdej grupy zdrowych produktów są najróżniejsze odmiany i opcje. Nie lubisz fasoli? Jedz ciecierzycę! Nie lubisz kaszy gryczanej? Spróbuj z jaglaną! Nie wszystko od razu. Testuj i że jedna osoba w rodzinie je niezdrowo nie jest tylko jej sprawą. Jej postawa wpływa na innych. Przede wszystkim na dzieci, które wzorują się na rodzicach, ale także na partnerkę/partnera. To ważne, aby czuć w związku wsparcie – także w materii jedzenia. Wzajemne, pozytywne motywowanie się i czerpanie z tego satysfakcji to naprawdę wspaniała lekcja współdziałania. Warto namawiać do tego partnera. Tak naprawdę możecie to potraktować jako wspólne wyzwanie, które wzmocni Wasze zaufanie do siebie, do swojej konsekwencji i umiejętności jedzenie to lepsza kondycja, forma, wygląd, zadowolenie z siebie. Nie zapracujemy na nie golonką, tłustymi sosami, smażonymi kotletami, fast-foodami, unikaniem warzyw i owoców oraz nadużywaniem słodyczy i produktów przetworzonych oraz diety na lepsze nie musi oznaczać głodówek i pożegnania pyszności. Jeśli zastosujemy metodę małych kroków i damy sobie trochę czasu, to z każdym dniem będziemy jeść coraz zdrowiej nie mając poczucia straty. Poza tym w świecie zdrowych produktów jest naprawdę mnóstwo pyszności!Otwartość pomagaWszystko, o czym napisałam powyżej wynika z moich własnych doświadczeń, ale także z rozmów odbytych z wieloma ludźmi, którzy borykają się z podobnymi problemami na początku wprowadzanych przez siebie, żywieniowych chodzi tu o to, że temat żywienia musi być dla partnera tak samo ważny jak dla Ciebie. W moim poczuciu naprawdę wystarczy, jeśli będzie dla niego istotne po prostu to, że jest to Twój należy od nikogo wymagać poświęceń, ale współpracy i odrobiny otwartości można. I to działa w dwie metodę małych kroków w kontekście ulepszenia Waszej diety, jeśli to Ty zajmujesz się gotowaniem. Jeśli gotuje Twój partner poproś go o uwzględnienie stopniowych zmian ze względu na Twoje motywacje traktować partnera jak kogoś, kto nie jest w stanie podejmować racjonalnych decyzji. Brak motywacji do pewnych działań to zdecydowanie nie powód, aby traktować go jak istotę nieświadomą. Skoro żyjecie razem, to partner powinien mieć szansę, aby poczuć się współodpowiedzialnym za jakość Waszego wspólnego życia. Jeśli będziesz robić wszystko za niego, nie doświadczy tej o swoich uczuciach i potrzebach. To jest najważniejszy punkt. Jeśli pojawiają się problemy w tej materii, to nie ruszycie dalej. W wielu przypadkach może się okazać, że to punkt wymagający mnóstwa pracy zanim przejdzie się do nawyków żywieniowych. ;-)Powodzenia!
ninka ma rację co do tego,że zmienić można decyzję, która jest w obiegu dlatego trzeba wydać decyzję w październiku tak,żeby była w obiegu jeszcze w kwietniu (kiedy dostajemy II transzę), ale żebyśmy nie zaciągali zobowiązania na kolejny rok budżetowy, bo za to jest dyscyplina finansowa ja to zrobiłam tak,że przyznałam stypendium na rok szkolny 2015/2016 na okres od września 2015 do czerwca 2016 i zaznaczam,że wypłata będzie w dwóch ratach: a) za okres od września do grudnia podaję konkretne kwoty b) za okres od stycznia do czerwca piszę tak: "II rata za okres od stycznia 2016r. do czerwca 2016 r. w wysokości i w terminie, które zostaną ustalone po otrzymaniu dotacji, na podstawie oryginałów rachunków i faktur (wystawionych na wnioskodawcę) poświadczających poniesione wydatki na cele określone w pkt. 1 złożone w Urzędzie....." i tak w kwietniu decyzję mam w obiegu, wiec mam co zmieniać - zmieniam decyzję tak, że piszę "pubkt b otrzymuje brzmienie) nie zaciągnęłam zobowiązania,więc nie grozi mi dyscyplina moim zdaniem wystawianie zupełnie nowej decyzji do wniosku złożonego we wrześniu jest nieprawidłowe, ustawa o systemie oświaty nie przewiduje składania nowych wniosków ( i całe szczęście) i dlatego jedynym wyjściem z sytuacji jest wystawienie decyzji na rok szkolny,ale z zastrzeżeniem,żeby nie zaciągać zobowiązania
Mąż kobiety nie chce słyszeć o posiadaniu potomka. Fot. iStock Przed tym, jak kobieta weźmie ślub, powinna ustalić z partnerem kwestię posiadania potomstwa. Kilka lat później może się mocno rozczarować, gdy okaże się, że ukochany ma na ten temat inne zdanie. Potrzeba macierzyństwa jest u niektórych kobiet bardzo silna, więc jej niezaspokojenie z pewnością wywoła frustrację, a niewykluczone, że nawet depresję i poważne problemy w związku. Ale poważna rozmowa przed zawarciem związku małżeńskiego nie zawsze gwarantuje powodzenie sprawy. Facet może się rozmyślić, zwłaszcza gdy wizja ojcostwa nieuchronnie się zbliża. Wtedy mężczyźni mają tendencję do odkładania decyzji, zbywania partnerki i wymyślania tysiąca powodów, aby nie mieć dziecka. Ewa, podobnie jak wiele kobiet, pragnie dziecka, ale jej mąż się temu sprzeciwia. Jej rozpacz i błagania nie są w stanie przekonać nieugiętego małżonka. Ewa jest przekonana, że to dla niej ostatni dzwonek i prosi Was o pomoc. Co jeszcze może zrobić, aby Marek zmienił zdanie? - Mam 32 lata. Marek niedługo skończy 40. Razem jesteśmy od ośmiu lat, od pięciu małżeństwem. Ja bardzo pragnę potomka, ale niestety mąż nie podziela tego pragnienia. Nie mam pojęcia, co jeszcze mogę zrobić. Rozwód nie wchodzi w grę. Kocham go, a poza tym znalezienie odpowiedniego partnera, który chciałby mieć dziecko, nie jest prostym zadaniem. Zawsze chciałam mieć dzieci. Co prawda instynkt macierzyński się nie odzywał, ale w marzeniach i planach na przyszłość je przewidywałam. Poznałam Marka, zakochaliśmy się w sobie i po kilku latach bycia razem zostałam jego żoną. Wcześniej kilka razy rozmawialiśmy o dzieciach. Marek twierdził, że chce je mieć, ale nie od razu. W tamtym czasie nasza sytuacja materialna nie była zbyt ciekawa, a dziecku pragnęliśmy zapewnić jak najlepsze warunki. Zobacz także: Mój mąż nie uznaje antykoncepcji. Ciągle chciałby mnie zapładniać! Fot. iStock Obecnie sytuacja materialna Ewy i Marka jest bardzo dobra. Wybudowali dom pod miastem. Obok mają sad i ogródek. W sąsiedztwie sami młodzi ludzie. Istna sielanka. Najlepsze warunki, aby założyć rodzinę. - Pierwszą poważną rozmowę na temat dziecka rozpoczęłam prawie dwa lata temu. Marek zareagował spokojnie. Stwierdził, że mamy jeszcze trochę czasu, więc najpierw urządzimy dom, bo nie ma sensu męczyć się z dzieckiem w ciasnej, wynajmowanej kawalerce. Zgodziłam się. Około rok później przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu. Byłam taka szczęśliwa i pełna pozytywnych oczekiwań! Nigdy bym nie podejrzewała, że czeka mnie taka niespodzianka. Powiedziałam mężowi, że najwyższy czas zacząć starać się o dziecko. On był zdziwiony i nagle zaczął pytać, jakie znowu dziecko. Przypomniałam mu dawną rozmowę, a on wtedy zrobił się bardzo oschły i wyznał, że zmienił zdanie. Nie jest gotowy na dzieci i nie wie, czy kiedykolwiek będzie. Powiedział to facet dobiegający czterdziestki! Ja byłam w szoku i popłakałam się, ale to w ogóle go nie wzruszyło. Jego zdaniem nie mam na co narzekać. Mam męża i pięknie urządzony dom, a dziecko to tylko kłopot i dodatkowy wydatek. Czy naprawdę chcę z tego rezygnować? Oboje nieźle zarabiamy i stać nas na dziecko. Marek na koniec powiedział, że jak tak bardzo chcę mieć potomka, to będę musiała na niego zarobić, a on posiedzi z nim w domu. Uważam, że okropnie mnie potraktował. Pensja Marka jest o dobre 1000 zł wyższa niż moja, a ja wcale nie migam się od pracy, bo zrozumiałam, że o to chodzi. Nie wiem sama, czy to po prostu wymówka, czy naprawdę tak myśli. Kiedyś tak nie reagował. Nie mogę zrozumieć tego, że zmienił zdanie i nic mi nie powiedział. Zobacz także: Zszokowana mama znalazła tę książeczkę w poczekalni u lekarza. To... „Kamasutra” dla dzieci Fot. iStock Ewa, niezrażona tym wszystkim, postanowiła starać się o dziecko. O wszystkim informowała męża, aby nie czuł się oszukany. W końcu stwierdził, że najwyżej żona będzie zapewniać rodzinie utrzymanie. Ewa miała problemy z owulacją, a lekarz przepisał jej lekarstwo, które miała brać, aby uregulować cykl. Wyznaczył jej również konkretne dni na współżycie. Kobieta powiedziała o wszystkim Markowi. - Ze zbliżenia nic nie wyszło, bo Marek o wszystkim wiedział. W te dni kładł się wcześniej spać, a jednego po prostu pojechał na noc do brata. Najwyraźniej bał się, że będę mu wiercić dziurę w brzuchu. Ewa zupełnie nie rozumie podejścia Marka. Mężczyzna lubi dzieci. Ma trójkę bratanków i świetnie sprawdza się w roli wujka. Chłopcy nieraz gościli w ich domu, a kobieta, obserwując zachowanie męża, była przekonana, że to doskonały materiał na ojca. - Pytałam go o stosunki z bratankami i przekonywałam, że będzie świetnym ojcem, a on stwierdził, że własne dziecko to nie cudze. Nie dość, że trzeba na nie łożyć przez ok. 25 lat, to jeszcze wychowywać. Jak tylko wspominam o dziecku, kategorycznie jest na nie albo mówi, że ja będę na wszystko zarabiać. Chyba myśli, że to mnie zniechęci. Ewy już nic w życiu nie cieszy, odkąd walczy z mężem o zmianę decyzji. Automatycznie wykonuje obowiązki domowe i często płacze. W wolnych chwilach spotyka się z koleżankami albo rodziną. Pytałam się dziewczyn, co by zrobiły na moim miejscu. Zdania były podzielone. Część stwierdziła, żeby go wrobić, skoro tak mi zależy, ale większość była na nie. Znajome przekonywały, że nie ma nic gorszego niż niechciane dziecko. Na pewno odczułoby niechęć ojca. Ich zdaniem powinnam odejść, dopóki jeszcze zostało mi kilka lat i szukać nowego faceta. Wystąpić o rozwód, wziąć kredyt i spłacić jego część domu. Myślicie, że to dobre rozwiązanie? A może gdybym zaszła w ciążę wbrew jego woli, po urodzeniu dziecka zmieniłby zdanie? Podobno u niektórych facetów to się zdarza... Co doradzicie Ewie? Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia
Jeśli myślisz, że właśnie przeczytasz wpis o MANIPULACJI jak przekonać faceta do zdrowego odżywiania – to nie u mnie te numery. Za to mogę zdradzić Ci co możesz zrobić, aby Twój facet NATURALNIE przekonał się do zdrowszego odżywiania. Jeśli należysz do grupy dziewczyn (lub facetów – płeć nie ma tutaj żadnego znaczenia!), której zależy na tym, aby twój ukochany przestał zajadać się chipsami i innym niezdrowym jedzeniem – nie martw się, jest nas więcej. Tylko, że na samym początku chciałam poruszyć bardzo ważną kwestią, a mianowicie: Każdy z nas jest indywidualną istotą, która powinna za siebie decydować Wiem, że ten punkt nie sprawi, że staniesz się bardziej spokojna, ale właśnie to powinniśmy uszanować. Nie możemy nikogo winić i wywoływać poczucia winy za czyjeś wybory. Być może boli Cię, że ktoś kogo kochasz wrzuca w siebie fast food, ale tak naprawdę naszym celem nie powinno być wywoływanie w drugiej osobie poczucia winy. Powinniśmy zaakceptować ten fakt i spróbować podejść do sytuacji z totalnie innego poziomu… Smoothie bowl idealne zdrowe śniadanie, które smakuje każdemu! Zacznij od świeżo wyciskanych soków! Soki owocowo- warzywne to potężna bomba witaminowa dla Twojego organizmu. Dzięki regularnemu piciu soków owocowych nasz stan zdrowia poprawi się, skóra i oczy nabiorą blasku, będziemy dosłownie tryskać energią. Regularnie pite soki wpływają także na nasze kubki smakowe, dzięki czemu nasze łaknienie na słodkie, czy przetworzone jedzenie zmniejsza się. Poza tym, na pewno znajdzie się taka kombinacja owoców i warzyw, którą Twój ukochany na pewno pokocha. My umownie nazwaliśmy świeżo wypijane soki “napojem bogów” 🙂 Zielone smoothies Wielu facetów ma takie przekonanie, że gdy już tylko słyszy o czymś takim jak zielone szejki, automatycznie odrzuca tę ideę. Dzieje się tak dlatego, że w swoich głowach mamy pewne przekonania, w które wierzymy jak w świętą prawdę. Co więc należy zrobić? Na pewno nie powtarzaj w kółko o wielkich zmianach, czy nie wymawiaj nawet zielonych szejków podczas waszej rozmowy. Po prostu zacznij eksperymentować z różnymi owocami, dodawaj szpinak (na początek niewielką ilość) i “od niechcenia” zaproponuj kolorową szklankę na śniadanie. Postaraj się, aby szejk składał się z ulubionych owoców Twojego luby, zadbaj o dobrą atmosferę. A zobaczysz, że jutro poprosi Cię o kolejną szklaneczkę. Kto nie kocha świeżych kokosów palec pod budkę… Nie marudź o zmianie diety Ty zastanawiasz się jak przekonać swojego faceta do zdrowego odżywiania, a on nawet nie chce o tym słyszeć. Już na samo słowo “dieta” facet dostaje dreszczy! Do tego trzeba podejść zupełnie na luziku i najlepiej … w ogóle o tym nie wspominać. Staraj się na początku przemycać zdrowe przekąski, czy soki do codziennego jadłospisu. Z czasem dodawaj ich więcej, ale nie poddawaj się. Ja wiele razy próbowałam “podejść” z jakimś zdrowym jedzonkiem i nie wyszło. Ale cały czas kombinuje, staram się, dopracowuje dania tak, aby były po prostu smaczne i zdrowe dla nas obojga. Nie bądź głodny To właśnie wtedy, kiedy jesteśmy głodni najchętniej sięgamy po jakieś szybkie i niezdrowe jedzenie. To jest właśnie ten najcięższy punkt do zrealizowania, ale postaraj się, abyś Ty i Twój ukochany był w miarę zawsze najedzony, pełny pożywnym jedzeniem. Prawda jest taka, że jeśli nasz organizm jest prawidłowo odżywiony nie odczuwamy potrzeby “doładowania się” czymś niezdrowym. Staraj się przygotowywać duże posiłki, dodawaj duże ilości sałatek do obiadu, czy kolacji. Staraj się, aby było w miarę różnorodnie, smacznie i ładnie podane na talerzu. Bądź idealną dziewczyną i zawsze pakuj ze sobą w podróż do samolotu zdrowe przekąski. Na przykład banany zawsze dodają energii i pięknie pachną 🙂 Po prostu nie trzymaj w domu słodyczy Być może masz inne doświadczenia, ale u nas jest tak, że jak nie kupujemy żadnych słodyczy i innych niezdrowych przekąsek – to ich po prostu nie jemy. I zamiast tego sięgamy po grejpfruty czy suszone owoce. Jeśli tylko w naszym domu pojawiają się jakieś łakocie to oczywiście zjadamy je bez wyrzutów sumienia 🙂 Dlatego też, podczas zakupów staram się omijać półki sklepowe z niezdrowym jedzeniem. Kupuje za to mnóstwo owoców i orzechów, które zaspokajają właśnie taką potrzebę na przekąski. Bądź cierpliwa Wiedz, że preferencje i kubki smakowe nie zmieniają się z dnia na dzień. Na to trzeba dać sobie i swojemu partnerowi czas. Za to wiedz, że regularne i zdrowe jedzenie ostatecznie wpływa na to, że śmieciowe jedzenie po prostu coraz mniej nam smakuje. Postaraj się, aby posiłki były zawsze pełnowartościowe, smaczne i kolorowe. To działa na każdego 🙂 I na samym końcu o nas Oczywiście, że na początku nie wyglądało to tak, że Kuba codziennie wypijał ze mną świeżo wyciskany sok czy zielonego szejka. Sałatek wręcz nie znosił i kochał fast food. Ale w miarę czasu, małymi krokami zaczął przekonywać się do owoców. Myślę, że podróżowanie miało tutaj bardzo duży wpływ, kiedy mieliśmy dostęp do świeżych kokosów i papai, które wręcz pokochaliśmy. Co więcej, po wprowadzeniu większej ilości warzyw i owoców zniknęła też jego alergia. A także pojawiło się kilka innych zdrowotnych czynników, które ostatecznie miało wpływ, że zupełnie od niechcenia Kuba razem ze mną polubił świeże i zdrowe jedzenie. To jak? Już wiesz jak przekonać faceta do zdrowego odżywiania? Daj proszę znać, jak to u Was wygląda. Czy zwracacie uwagę na jakość pożywienia? I czy Wasz ukochany chętnie zajada się z Wami zdrową szamą? Przełomowym punktem na pewno były podróże, gdzie mieliśmy dostęp do najlepszych owoców. To zmienia człowieka samo w sobie. Przeczytaj też mój wpis z przepisem na pyszną kawę Coco Espresso Zajrzyj na Instagram, aby zobaczyć co się ciekawego u nas dzieje na Słowacji Slovakapolka